Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: sposobów nawiązania stosunku pracy

Powoluje, odwoluje


Jak poprawnie powiedziec:
"Minister mianuje urzednika na stanowisko i odwoluje urzednika ze
stanowiska"
to jest sens wypowiedzi.


To zależy, jak zostało to ujęte we wlaściwych przepisach. Jeżeli przepis
brzmi: NN powołuje, to znaczy, że nawiązany zostaje w ten sposób stosunek
pracy na podstawie powołania, jeżeli zaś NN mianuje, to znaczy, że mamy do
czynienia ze stosunkiem pracy na podstawie mianowania. Są to zupełnie
odmienne stosunki, stąd pojęciami "powołuje" i "mianuje" nie można
posługiwać się wymiennie. Gust filologa musi w tym względzie ustąpić przed
prawniczą precyzją.
Pozdrawiam,
T.Ś.

 » 

Powoluje, odwoluje


Van Tommy, a moglbys uscislic roznice miedzy terminami?


To bardzo trudne pytanie, najlepiej byłoby je zadać na pl.soc.prawo, dla
mnie prawo pracy jest dyscypliną zdecydowanie obcą. Wszystko co wiem,
zawarłem poniżej.
Stosunek pracy nawiązuje się - jeśli dobrze pamiętam - na podstawie umowy o
pracę (i jest on najczęściej spotykany), powołania, mianowania lub wyboru.
Mianowanie jest szczególną postacią stosunku pracy, charakteryzującą się
wzmocnioną trwałością (np. nauczyciel mianowany); nie na każde stanowisko
można być mianowanym, lecz tylko na takie, na które ustawa przewiduje taki
sposób nawiązania stosunku pracy.
Powołanie z kolei właściwe jest przede wszystkim administracji publicznej.
By można mówic o powołaniu, ustawa musi upoważniać właściwy organ do
"powołania" na dane stanowisko. pracownika powołanego łatwiej można odwołać,
zresztą najczęściej są to stanowiska i tak obsadzane z politycznego klucza.
Z wyboru pochodzą np. radni czy posłowie na sejm. To też jest stosunek
pracy.
Odnośnie słownika języka polskiego, to niestety musi on ustąpić na rzecz
precyzji regulacji prawnej i pojęć tych ne można używać zamiennie, bo treść
ich jest niejednakowa.

Zwolnienie 2


hej, hej!

co z tego że umowa MOŻE sobie leżeć w aktach , świerzutka, pachnąca na N!
lat i na straszną kasę podpisana przez wszystkich możliwych szefów?
Póki jej pracownik nie PODPISZE to jest tylko papierek!

mylę się?

MK


moim zdaniem tak.
Pracownik wykonywał przecież pracę za wynagrodzeniem i to przez 6 m-cy,
tak więc w spsób dorozumiany jakaś umowa ich obowiązuje .......czyli
stosunek pracy został nawiązany z wszystkimi konsekwencjami dla obu stron.
Problem w tym, że pracownik nie mając kopi umowy o pracę ( oile takowa jest)
nie zna jej treści. Na oryginale brak jego podpisu ... pracodawca może ją
dowolnie modyfikować.
Nie udowodni przed Sądem, że chciał ale nie dostał, że zły-brzydki szef nie dał.

Ja bym to rozegrał inaczej. Żadnego tam straszenia ZUS-em, PIP-em czy sądem.

umowy o pracę zawartej w dniu...... na ....(tu najlepiej delikatnie zasugerować
......okres próbny :-)  )  i to wszystko. Oczywiście kopia do potwierdzenia.
Jeżeli odmówi to wysłać poleconym a do kopi podpiąć kwit nadania.
Dopiero gdy po tygodniu kopi umowy nie dostanie  - poprosić o pomoc PIP.

Dlaczego okres próbny ?  - bo to max 3 m-ce. Jeżeli po tym okresie pracownik
świadczył pracę , a następna umowa nie została spisana, to w sposób dorozumiany
przyjmuje się, że została zawarta na czas nieokreślony. Czyli złożone wypowiedzenie
będzie skuteczne.

Rafał.

czy jestem poszkodowany?

Moim zdaniem Marek jednak wiecej zyskalby domagajac sie odszkodowania za
naruszenie jego praw autorskich. Ostatnio jakas pani wygrala sprawe ze swoim
wydawnictwem. O ile pamietam, wydawala ksiazke, oddala ja w tym celu
wydawnictwu, konsultowala proces wydawniczy, a na koncu, kiedy sie o cos tam
nie dogadali, to wystapila przeciwko nim do sadu z powodu wykorzystywania
jej dziela bezprawnie. Nie mieli umowy na pismie, wiec mimo calej
dotychczasowej wspolpracy sprawe wygrala, a wydawnictwo zostalo potraktowane
tak samo, jak ktos, kto by sobie wykradl jej ksiazke i oczywiscie
odszkodowanie musieli zaplacic.



realacje autor - wydawca są regulowane przez kodeks pracy?

Tutaj jest podobnie. Skoro nie ma umowy o prace, to nie powstaly tez zadne
prawa firmy do dziel Marka.


A dlaczego uważasz, że nie ma umowy, skoro z zasad prawa pracy wynika że jest?

1. nawiązanie stosunku pracy nie jest uwarunkowane zawarciem umowy na piśmie.
2. kp nie ustnawia rygoru nieważności umów o pracę w przypadku niezachowania
formy pisemnej.
3. umowa zawarta sposób dorozumiany (czyli w tym przpadku przez dopuszczenie do
pracy przez pracodawcę oraz przez przystapienie do pracy przez pracownika) lub
ustnie jest w ważna.

pozdrawiam
thewind

 » 

Legio Patria Nostra PL



super już w MON-ie myślą o mięsie armatnim na kolejne "amerykańskie"
wojenki?


to jest rozwiązanie problemu od d... strony. Zamiast zreformować armię,
tak żeby ludzie z niej nie uciekali, czego m.in. przyczyną są niskie (w
stosunku do pozostałych armii NATO) zarobki, to się szuka 'taniej i nie
wykwalifikowanej siły roboczej'. Dla przykładu zarobki żoł. zaw. w Legii
Cudzoziemskiej nie odbiegają znacznie od żołdu w Armee de Terre. Więc
jeśli, taki przykładowy obcokrajowiec chciałby służyć w obcej armii, to
dlaczego miałby w naszej Legii za kilkukrotnie mniejszy żołd niż we
francuskiej? Dla wiecznych krytykantów, którzy to ciągle trąbią jak to
się dobrze w naszej armii wszystkim powodzi (najczęściej tacy ludzie
sami ani jednego dnia w wojsku nie spędzili), zwracam uwagę, że nie ma
co tu porównywać żołdu w wojsku do wynagrodzenia w cywilu, bo służba a
"praca" to dwie inne rzeczy (bez łapania za słówka, bo zaraz się znajdą
inteligentni inaczej, którzy to sobie zinterpretują na swój pokrętny
sposób). Tak samo często spotykam się z ostrą krytyką w nawiązaniu do
żołdu generałów, których nota bene jest kilkudziesięciu, a których
wynagrodzenie jest i tak kilkukrotnie niższe niż dobrych menadżerów, co
i tak nie zmienia obrazu wynagrodzeń w całej armii.

sig

Bnaria, było: Jeszcze o piszczacych hamulc ach


Tak sobie mysle, ze zgoda, nie nalezy wysylac zalacznikow i kropka. Ale
takie gadanie jak Gotfryd:" O takich różnych, którzy czekają aż im owe kB
przelazą przez modem pomyślałeś ? " jest troche dziwne, gdyz nie wyobrazam
sobie, zeby modemowy internauta sciagal wszystkie posty z grupy w calosci,
zwlaszcza pl.misc.samochody. To przeciez byloby niezbyt madre.


Mylisz się, często jest to bardzo mądre. Zdarza się, ze na nawiazanie
połączenia czeka sie dłużej, niż na sciągnięcie całej zawartości grupy.

Najpierw
trzeba przejrzec wg tematow, a potem sciagnac sobie cale posty, ktore
interesuja grupowicza modemowego.


To zalezy, ile sie ma czasu. Niejednokrotnie sciągam całą zawartość grupy
i dopiero potem czytam - nie mam ochoty siedziec dwie godziny przed ekranem
czekajac az sie tresć pojawi. Sciągam od razu treść wszystkich postów.
Jeśli nie ma binariów, to działa to raczej szybko i można się rozłączyć -
tym sposobem oszczedzajac impulsy w stosunku do pracy online.
A jeśli chodzi o tematy, to często mają niewiele wspólnego z treścią,
więc nie mozna sie tym sugerować.

muszę korzystać z komutowanego.

Delfiny potrafia do siebie gwizdac po imieniu.




| To proste - w powszechnym odbiorze ukazywanie stosunkow miedzy
zwierzetami
| nie ma zgubnego wplywu na psychike mlodego czlowieka, a miedzy ludzmi
ma.
| Jest to poglad oczywiscie idiotyczny, ale w takim a nie innym kraju
zyjemy
| :(

Wiesz jesli chodzi o pornografie to dokladnie chodzi o to ze pokazuje ona
czesto stosunki seksualne w dosc wypaczony sposób co moze miec
niekorzystny
wplyw na malolatów i to zarówno na ich ew obecne zachowania seksualne
(dzieciak naoglada sie pornoli a póxniej zgwalci z kumplami kolezanke z
klasy) lub na ich zachowania w przyszlosci ( Gosc na przyklad zacznie
traktowac seks czysto instrumentalnie  tylko jako sposób na zaspokojenie
popedu, bez próby nawiazania glebszych zwiazków uczuciowych z partnerem).
Widzisz tego typu przepisy funkcjonuja praktycznie chyba na calym swiecie
i
nie sa one tylko efektem swiatopogladu elit politycznych które je ustalaja
,ale takze pracy psychologów.


Raczej swoistej mody, kiedys np pornografia w skandynawii byla powszechna,
dzisiaj ostro sie z nia walczy. A opinie psychologow nie zawsze sa
obiektywne. Poki co nikt nie udowodnil zwiazku miedzy przestepczoscia na tle
seksualnym a pornografia.

Okres wypowiedzenia - nietypowo

witam,

K.p. pisze jedynie o tym iz do okresu zatrudnienia wlicza sie pracownikowi okres zatrudnienia u poprzedniego pracodawcy, jezeli zmiana pracodawcy nastapila na zasadach okreslonych w art. 23 ze znaczkiem 1(czyli w razie przejscia zakladu pracy lub jego czesci na innego pracodawce, gdzie staje sie on z mocy prawa strona w dotychczasowych stos. pracy) a takze w innych przypadkach, gdy z mocy odrebnych przepisow nowy pracodawca jest nastepca prawnym w stosunkach pracy nawiazanych przez pracodawce poprzednio zatrudniajacego tego pracownika - mowi o tym art. 36 par/ 1 ze zn. 1

jzeli te 2 spolki byly w jakis sposob powiazane ze soba - gdzie 1 przejela druga to wowczas wtedy mozna to uznac - wg mnie

Ratujmy Maluchy

Oleta dla mnie "fajna pani" to taka która lubi swoją pracę, umie nawiązac kontakt z dziećmi i nie ma do nich stosunku olewczego, to taka która saje im jak najwięcej z siebie i która chce je czegoś nauczyć. To w jaki sposób to robi dla mnie osobiście nie ma znaczenia byleby był to sposób adekwatny do wieku dzieci.

Szkoła szermiercza Dogora

Chłopak chciał rozpocząć dyskusję ze swoimi nowymi kompanami, uważał, że lepsze poznanie się uczyni ich współpracę o wiele bardziej efektywniejszą i wydatniejszą. Jednak, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, otworzyły się drzwi a jego oczom ukazała się dziewczyna.
- Zapewne Dogora... - pomyślał, wnioskując ze wzroku kobiety - dziewczyna, nie była zdziwiona pojawieniem się Shinobi, a kto wiedziałby więcej o ich pojawieniu się jak nie sama zleceniodawczyni? - Małe... jest piękne... - przywołał znane powiedzonko, jednocześnie obserwując uważnie dziewczynę i starając się wyciągnąć z jej wyglądu jak najwięcej informacji.
- Jej oczy, widać w nich zaciętość wojownika, wolę walki i wiele emocji... niestety one bywają zgubne... - analizował dalej
- Postaramy się wykonać naszą pracę szybko i wydajnie. Gwarantuję, że będzie szanowna Pani ukontentowana. Czekamy na pierwsze polecenia - powiedział Ryouji a w jego głosie słychać było entuzjazm, jednocześnie połączony z manierą panującą w wojsku. Dogora na pierwszy rzut oka wydawała mu się ona odrobinę wulgarną osobą, jako, że prowokowała każdym ruchem swego ciała. Nie zdziwiłby się, gdyby zaraz usłyszeli coś niemiłego. Jednak, starając się nawiązać przyjazne stosunki z nowo poznaną osobą - w której widział silnego wojownika - stwierdził, że dyscyplina, będzie tu doceniona na pierwszym miejscu. Spoglądając to na oczy dziewczyny, to na odbijający się od jej ramienia Shinai, chłopak poprawił swoje Kageboshi na plecach, obwiązane w najdziwniejszy sposób, w jaki można było sobie tylko to wyobrazić - 9 metrowym łańcuchem dookoła swego pasa. Czekał na responsę klientki.

3ps w obrone xD

Umowa???

Helou! Jaki stan faktyczny? Nie uprawiacie tu fantastyki troche?


helou ... nie uprawiamy fantastyki. Łapiemy się za fakty.
Kodeks Pracy wyraźnie określa zasadę nawiązania stosunku pracy.
Zaś wszystko to co nie jest nim objęte - odsyłane jest do KC.
(to chyba oczywiste)
W naszych rozważaniach  zastosowanie będzie miał art. 65 KC ...czyli :

"Art. 65. § 1. Oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze
względu na okoliczności,
                         w których złożone zostało, zasady współżycia
społecznego oraz ustalone zwyczaje.
§ 2. W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel
umowy,
        aniżeli opierać się jej dosłownym brzmieniu.

Tu nalezy podkreślić słowa... CEL UMOWY.... (zgodny zamiar w celu ...?)  np
:

powierzenia - (wykonania) zlecenia ....wyprzedaży stanów-zapasów
magazynowych,
ściśle określonych ...np. spisem remanentowym.
Zleceniobiorca podejmuje się sprzedaży określonej (spisem - umową) ilości
towaru
po określonej przez Zleceniodawcę cenie.
Wtedy niewątpliwie będzie to typowe zlecenie. (umowa-zlecenia wykonania
konkretnej
czynności .... z góry określonej i zatwierdzonej przez obie strony
oświadczeniem woli ...
czyli umową - zlecenia)

Jezeli zaś tzw. "Zeceniodawca" nieokreśli w umowie co dokładnie jest-będzie
przedmoiotem wykonania "zlecenia" ... a do tego będzie odnawiał stany
magazynowe,
czyli  KIEROWAŁ sposobem wykonania "zlecenia" .... oraz  w międzyczasie
zmieniał
zakres wykonania "zlecenia" ,

wówczas będzie to zwykła-typowa  UMOWA o PRACĘ !
Nawiązany zostanie stosunek pracy - chroniony przez Prawo Pracy,
wraz z wszystkimi konseekwencjami wynikającymi z naruszenia tego prawa.
(mam na myśli prawa pracownika) ... i  obowiązki PRACODAWCY.

Tak po za tematem... jakiekolwiek próby (zwłaszcza nieudolne) manipulowania
tymi przepisami ... z reguły kończą się ... hymmm ...
nieciekawie dla "pracodawcy".

pzdr
Jacek

Do Marcina M-liczenie/ustawianie W20/MIDWIG i anulowanie zlecen

Ciao

Ciekawe ze wyslane w tej samej praktycznie sekundzie-ino moje dluzsze

Czekam na odpowiedzi,a w nawiazaniu do pyt 3-zgoda jesli bylo to cos naprawde
istotnego a nie pare grosikow przy PKN (stanowiace chyba z 1pct czyli czesto
mniej niz prowizja)

Co do anulowania zlecenia to ciagle nie mam odpowiedzi:

CO TAKIEGO SIE STALO ZE MUSIALO ZAISTNIEC ANULOWANIE WSZYSTKICH ZLECEN W
TRYBIE NAGLYM??????????????

Byc moze jesli znajdzie sie sensowny powod i to na dodatek usprawiedliwiajacy
takie anulowanie to mozna naciskac Domy Maklerskie aby takie przypadkiw  
miare mozliwosci wylaczyly i probowaly utrzymywac zlecenia.

Dawaloby to jedynie (choc b wazne) oszczednosc pracy ludzkiej ale i tak
powodowaloby zachwianiem tzw kolejki

Jesli jednak przyjac ze zlecenia sa anulowane z NIEZMIERNIE WAZNYCH POWODOW
to sadze ze DM-y to uwzgledniaja.

CO TO ZATEM ZA POWODY I DLACZEGO KOMUNIKAT BYL TAKI NAGLY???

Pozdrowko

Loser

witam,

Odnośnie pyt 3. - usuwanie zleceń po wykonaniu operacji na papierze
wartościowym (split, dywidenda, prawo poboru) uzasadnione jest faktem, że
zlecenie złożone przed daną operacją dotyczy papieru wartościowego różnego
w
prawach w stosunku do papieru po dokonanej operacji. Tj. zlecenie złożone
przed dniem ustalenia prawa do dywidendy dot. papieru z dywidendą, przed
dniem
prawa poboru papieru z prawem poboru itd. Tym samym w dniu zmiany praw
przysługujących z papieru usuwane są zlecenia bo nie dotyczą one już
papieru
np. bez dywidendy.

Giełda unieważnia zlecenia maklerskie również w sytuacjach istotnych zmian
technologicznych w systemie (np. upgrade oprogramowania). Operacja taka
zapewnia bezwzgledną zgodność baz danych wna GPW i w domach maklerskich.

Podkreślam, że unieważnienie zleceń maklerskich nie musi oznaczać
unieważnienia zleceń klientów. Czyli jeżeli my, Giełda, "usuwamy" zlecenia
z
swojego systemu to domy maklerskie nie muszą usuwać odpowiadające zlecenia
klientów ze swoich systemów wewnętrznych. Kwestia postępowania ze
zleceniami
klientów zależy generalnie od przyjętych zasad w domu maklerskim i giełda
nie
narzuca w tej dziedzinie żadnego szczególnego sposobu postępowania, stąd
też
pytanie o anulowanie wszystkich zleceń powinno być skierowane do Domów
Maklerskich.

pozdrawiam,

Marcin
GPW

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

Powołanie - stosunek pracy czy sposób na legalny zamordyzm

„Powołanie jako podstawa nawiązania stosunku pracy może być stosowane w określonych przepisami prawa przypadkach. Dotyczy ono z zasady stanowisk kierowniczych, samodzielnych, na poziomie, których zapadają istotne dla danej jednostki decyzje. Stosunek pracy, jakim jest powołanie, jest tylko w szczątkowy sposób regulowany przez przepisy kodeksu pracy, w art. 68 – 72 k.p. W tym wypadku znaczenie mają przepisy szczególne, zamieszczone w wielu ustawach stanowiących między innymi o istnieniu stosunku pracy na podstawie powołania. Stosunek pracy nawiązany na podstawie powołania, ulega rozwiązaniu nie w drodze wypowiedzenia, ale przez odwołanie. Organem właściwym do odwołania pracownika jest ten sam, który powołał go do pełnienia tej funkcji. W przypadku powołania nie można wypowiedzieć umowy, tak jak w klasycznych umowach o pracę, odwołanie pracownika powołanego jest równoznaczne z wypowiedzeniem. Odwoływanemu pracownikowi przysługuje okres wypowiedzenia taki sam sposób, jak w przypadku umów o pracę. Do stosunku pracy na podstawie powołania stosuje się przepisy dotyczące umowy o pracę na czas nieokreślony, z wyjątkiem przepisów regulujących tryb postępowania przy rozwiązywaniu umów o pracę, rozpatrywaniu sporów ze stosunku pracy w części dotyczącej orzekania: o bezskuteczności wypowiedzeń, o odszkodowaniu przewidzianym w razie wypowiedzenia umowy o pracę, o przywracaniu do pracy. Organ, który powołał danego pracownika może go w każdym czasie odwołać.”

Tekst pogrubiony oznacza w praktyce oddanie się na łaskę pracodawcy, pozbawienie możliwości odwołania się do sądów pracy i przedstawienia swoich często zasadnych racji, a zarazem kłódkę na pysku pracownika i bat w ręku pracodawcy. Idealne warunki dla unikalnego w Europie i na świecie systemu organizacji, i zarządzania firmą z modelowym przykładem Nurca, a także wieloma innymi bezimiennymi nadleśnictwami w tle.

A może pierwszym krokiem do normalności w LP byłaby nowelizacja ustawy o lasach w art.35 ust1 pkt.2b tak aby przy podpunkcie d) pojawił się komunikat „ uchylony”? Zresztą każdy logicznie myślący uzna, że powołanie jest formą zatrudnienia stosowaną w przypadku leśniczego co najmniej na wyrost.
Niby proste, ale z punktu widzenia zarządzających, krótki łańcuch do służbowych bud może już nie wystarczyć i Burki wtedy zaczną głośno szczekać i gryźć, a śliczny w ich mniemaniu wizerunek LP okaże się pomalowaną na złoto sławojką....

PKP Posady Regionalne II

Dlatego takie parcie PSL-u na koleje regionalne. Nowe stołki dla nowozatrudnionych kolesi. Na dodatek terenowi aparatczykowie nie będą musieli oddalać się wiele set kilometrów do stolicy, gdzie mieszczą się ministerstwa i urzędy centralne. Posady będą mieli u siebie - w każdym regionie. To pozwoli na codzienne doglądanie inwentarza i dyrektorzenie w kolejowych zakładach regionalnych. A wszystkie pociągi przemalowane zostaną na zielony PeeSeLoski kolor, jak w KM zdominowanych przez ludzi Adama Struzika (od dwóch kadencji marszałka województwa) z PSL-u.

Aby nie odbiegać od sedna sprawy warto wrócić do jednego z bohaterów opisanych przez Krychę. A mianowicie senior R.Rybak, który zawiesił emeryturę i został zatrudniony w PKP PR. Zatrudnienie to może wiele kosztować spółkę jeśli ludzie poczują się pokrzywdzeni (dyskryminowani).Wiadomo po tym co wykonuje (cyt. NIE "robota nieskomplikowana i powtarzalna") , że taką pracę mogliby wykonywać już wcześniej zatrudnieni w PKP. Nie było potrzeby zatrudniania emeryta na nowotworzonym (dla niego?) stanowisku naczelnik wydziału. W ten sposób nie dano szans awansu kolejarzom o takich samych i lepszych kwalifikacjach.
Artykuł 183a kodeksu pracy/Zakaz Dyskryminacji/ § 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orintację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu pracy.
Zatrudnienie Rybaka urąga wszelkiej godności i tradycji kolejarskiej.
Dziwi w tej kwestii bierność związków zawodowych i przedstawicieli pracowników w radzie nadzorczej.

To właśnie miłość/Love Actually (2003)

------------------------------------------------------------



Data Premiery: 2003-11-21(Polska),2003-09-07 (Świat)

Reżyseria: Richard Curtis
Scenariusz: Richard Curtis
Zdjęcia: Michael Coulter
Muzyka: Craig Armstrong



Premier zakochujący się od pierwszego wejrzenia w jednej z pracownic swojego biura już w kilka chwil po wejściu do siedziby przy 10 Downing Street...

Pisarz uciekający na południe Francji, aby wyleczyć złamane serce i odnajdujący nad brzegiem jeziora nową miłość...

Zamężna kobieta podejrzewająca, że jej mąż wymyka jej się z rąk...

Młoda mężatka błędnie interpretująca dystans jaki ma w stosunku do niej najlepszy przyjaciel jej męża...

Uczeń pragnący zwrócić na siebie uwagę najbardziej nieosiągalnej dziewczyny w szkole...

Owdowiały ojczym usiłujący nawiązać kontakt z synem, którego prawie nie zna...

Szukająca miłości pracownica biura zauroczona swoim kolegą z pracy...

Starzejący się "wszystko widziałem, ale mało z tego pamiętam" gwiazdor rocka pragnący na swój własny sposób, u zmierzchu kariery powrócić na scenę...

Miłość powoduje w życiu każdego z nich chaos.

Życie i miłość mieszkańców Londynu przeplata się i osiąga zenit w wigilię Bożego Narodzenia - z romantycznymi, zabawnymi i słodko - gorzkimi tego konsekwencjami dla każdego, kto miał szczęście (albo nieszczęście) znaleźć się pod urokiem miłości.
"To właśnie miłość" jest debiutem reżyserskim uznanego scenarzysty Richarda Curtisa, człowieka odpowiedzialnego za sukcesy takich filmów jak "Notting Hill" oraz "Cztery wesela i pogrzeb".



Hugh Grant: Premier
Rowan Atkinson: Rufus
Colin Firth: Jamie
Laura Linney: Sarah
Liam Neeson: Daniel
Emma Thompson: Karen
Alan Rickman: Harry
Denise Richards: Carla
Keira Knightley: Juliet
Martine McCutcheon: Natalie
Jamie Edgell: Strażnik na lotnisku
Dave Fisher: Strażnik na lotnisku
Paul Heasman: Strażnik na lotnisku
Tony Lucken: Strażnik na lotnisku
Helder Costa: Pan Barros
------------------------------------------------------------

czy szkoliś cywilno-prawnych?

Ja natomiast myślę, ze ustawodawca nie popisał się pod tym względem.
PIP też ma różna interpretacje tego zagadnienia.
Po co jest artykuł Kp o zakazie unikania nawiązania stosunku pracy pod umowami cywilno-prawnymi i przewidziane za to kary?
Jakich danych można żądać od pracownika?
Sprawa prowadzenia akt osobowych, ustawa o ochronie danych osobowych. Sposób archiwizacji tych wszystkich akt. Jeżeli już, to również ORZ.
Dla mnie rozstrzygającym jest rozwiązanie następującego problemu.
Jestem np. dyrektorem szkoły i mam kotłownie z wysokim kominem.
Nawiązuję umowę cywilno-prawną z osobą czy z firmą o dokonanie konserwacji szczytu tego komina poprzez pomalowanie go (farby, lakiery, sprzęt wysokościowy, itd., itp.), albo też mam wymianę zgodnie z prawem elementów azbestowych znajdującym się na dachu (eternit). Nie zapominajmy o tym specyficznym szkoleniu ludzi zatrudnionych przy azbeście.
Proszę wobec tego bez zacietrzewiania się i podanie konkretnie co leży po stronie dyrektora tej szkoły. Jeżeli ma przeszkolić to proszę o podanie gdzie przechowuje dokumentację szkolenia, zaświadczenia, orzeczenia lekarskie o zdolności, jeżeli zdarzy sie wypadek to jak to jest rozpatrywane, atestacja ŚOI, czyją są własnością, instruktaż przed rozpoczęciem prac szczególnie niebezpiecznych - kto przeprowadza, itd, itp.

Chyba przestanę być dyrektorem, bo nie potrafię zgodnie z prawem rozwiązać sprawy renowacji komina. [/i]
Dobrze, co się zmieni jak przestaję być dyrektorem a jako prywatna osoba zmawiam sobie tą samą osobę do własnego komina czy własnego dachu.
To są moje retoryczne pytania - sam sobie na nie odpowiedziałem i będę się tej odpowiedzi trzymał
Samo odpowiednie formułowanie umów nie powinno byc pod tym względem decydujące. Jasno powinno być powiedziane, ze muszę poinformować tegoż osobnika z umowy cywilno-prawnej o hodowanym lwie na strychu i jak będzie chciał wyjść na dach to ja go muszę pierwej uwiązać ale wytrzymałości dachu już nie znam. ORZ mu też nie będę przeprowadzał czy kierował na badania bo nie mam charakterystyki stanowiska z tej ORZ i zagrożeń.
Wogóle to tak z jedej strony dziadek a z drugiej babka

prawa autorskie

kiedys rozmawialismy o tym (wykorzystanie utworow do 30 sekund) na
liscie showtime_flash i poslalem maila do Universal Music Polska - do
dzis
nie dostalem odpowiedzi :)
to ze mondo uzyl tego kawalka nie znaczy ze nie ma do niego praw...
mogl takowe nabyc... nie jest to drogie.


W polskim prawie nie istnieje rozgraniczenie, które inaczej traktuje krótki
fragment (np. 30 sekund) a inaczej cały utwór.
Kwestia praw autorskich w naszym kraju jest niewdzięcznym tematem ze względu
na instytucję Zaiksu, która jako pieszczoch komuny działa tak jak inne firmy
pod ochroną Państwa (telkomunikacja, telewizja...).

Po pierwsze - jeżeli się chce wykorzystać czyjś utwór zawsze trzeba mieć
zgodę autora.
Nawet jak się schce wykorzystać 1,5 sekundy - chyba że liczymy na to iż przy
małym fragmencie, który np. zmiksujemy z innymi rzeczami nie bedzie on
rozpoznany... To tak jak z wykorzystaniem cudzych prac graficznych. Można
coś wyciąć, przerobić, przepuścić przez 1000 filtrów.... Pytanie jest
takie - czy autor bedzie w stanie rozpoznać swoją pracę i czy bedzie w
stanie to uodowodnić.

W Polsce niestety traktuje się kwestię praw autorskich bardzo
niefrasobliwie, ułatwia to niejasne ustawodastwo oraz instytucje w postaci
np. Zaiksu (w przypadku muzyki).
Dobrym obyczajem jest prośba autora o zgodę. Można do niego spróbować
dotrzeć poprzez wydawcę, agencję lub właśnie Zaiks (na 99% jest w nim
zarejestrowany - zwłaszcza jeśli chodzi o kogoś już funkcjonującego na rynku
muzycznym).

Niestety - nawet jezeli autor wyrazi zgodę - najprawdopodobniej trzeba się
dogadać z wydawcą, która np. w przypadku płyty może rościć sobie prawa jako
nabywca materiału. Dodatkowo opłaty bedzie domagał się Zaiks... W dodatku w
przypadku wykorzystania muzyki w internecie sprawa opłat jest co najmniej
niejasna. Prowadziłem w tej sprawie korespondencję z Zaiksem - trwało to
kilka miesięcy i stwierdziłem, ze szkoda moich nerwów... Zaiks wbrew pozorom
nie jest zainteresowany sytuacjami gdy coś wykracza poza ich "standardową
pozycję z tabelki"... a tak jest w przypadku internetu.
Sam utor może zrezygnować z opłaty, a może też zarządać wielu tysięcy
dolarów - np. tak jest w  przypadku zespołów typu Pink Floyd (z taką
sytuacją się zetknąłem) i innych o jakiejś światowej pozycji.......

W związku z powyzszym doradzam gorąco korzystanie ze stocków.
Na rynku jest sporo firm, które oferują płyty z utworami do wykorzystania na
zasadzie royalty free.
Ceny są różne. Druga opcja to płyty (płyt) z samplami - najciekawszy
stosunek satysfakcji do ceny oferuje program i biblioteki sampli firmy Sonic
Foundry - Acid. Wersję najprostszą tego programu można nabyć za naprawdę
niewielkie pieniądze.
Płyty z samplami dają nam możność stworzenia wielu ciekawych rzeczy dość
niewielkim nakładem pracy (w końcu nie chodzi jak rozumiem o wydanie
płyty...). Dodatkowo w przypdku spreparowanych już pętli - jest to duże
ułatwienie w pracy z Flash'em.

Poza tym są firmy typu Paris Music, które dostarczają muzykę do stacji
radiowych czy telewizyjnych. Oferują biblioteki które idą w setki tysięcy
utworów i jingli... Można się z nimi nawiązać współpracę.

No i wreszcie pozostają różne serwisy, które oferują tego typu materiały na
różnych prawach...
Warto zwrócić np. na serwis acidplanet.com - jest tam dział 8packs, w którym
co tydzień można znaleźć zestaw 8 loopów z prawem do wykorzystania w
dowolnym projekcie.... Takich miejsc jest więcej.

Namawiam jednak gorąco do "wstrzemięźliwości" w wykorzystaniu cudzych
utworów.
Tak samo może zostać potraktowana w przyszłości nasza praca...

I jeszcze mała dygresja - problemy z dogadaniem się z instytucjami typu
Zaiks - jestem w stanie zrozumieć.
Ale problemy z dogadaniem się z ludżmi, którzy teoretycznie sprzedają swoje
usugi - już nie.
Ostatnio w grze którą opracowywaliśmy stwierdziłem, że bardzo przydała by
się nam specyficzna czcionka symulująca elektroniczny wyświetlacz - znalazem
takową w serwisie Barmee.
Nawiązałem kontak z autorem serwisu... i okazało się ża nie wystawi on
faktury.
Ok, rozumiem, nie prowadzi on działalności - kwestia umowy może być
rozwiązana inaczej.
Jednak... nie był on w żaden sposób przygotowany na jakąkolwiek formę
sformalizowania tranzakcji...
Przygotowałem więc umowę i rachunek ZA NIEGO... minęły juz chyba dwa
miesiące i do tej pory nie dostałem żadnego dokumentu...
Jak widać więc - serwis sprzedaje możliwość komercyjnego wykorzystania
czcionke tylko w teorii... Ponieważ takich sytuacji miałem więcej - nazywam
to "profesjonalizmem po polsku...".

Pozdrawiam
J.B.

rozwiązanie bezprzewodowej sieci LAN

Witam wszystkich

Zainteresowani tematem łączy bezprzewodowych podejmują próby tworzenia
różnych układów i układzików (od podczerwieni do prostych nadajników na
hybrydach firmy RMF czy innych) ale efekty są często bardzo mierne
(pomijając wyjątki). Sam zacząłem prace nad konstrukcją prostego i
taniego łącza bezprzewodowego o prędkości do 115200 z interfejsem RS232
ale........... ale niestety nakłady w stosunku do efektów okazały się
bardzo  kiepskie. Cena takiego układu (przy moich kalkulacjach to ok.
800 PLN za sztukę przy 115200 kbps korekcja błędów i takie inne).
Interesowałem się sprawą ze względu na konieczność doprowadzenia łącza
do miejsca gdzie Telekom... powiedziała że "nie ma technicznej
możliwości" :-(. Po 7 miesiącach prac i poszukiwań rozwiązania udało mi
się nawiązać współpracę z dystrybutorem komercyjnego rozwiązania
bezprzewodowego firmą ODERRAUM-2. Dlaczego akurat ODERRAUM-2 i
urządzenia firmy PROXIM. Po analizie rynku pod kątem urządzeń do
tworzenia sieci bezprzewodowych zaobserwowałem że PROXIM ma największy
udział na rynku światowym i najniższe ceny (co nie oznacza że jest
najlepszy). W momencie kiedy szukałem rozwiązania (i znalazłem) na rynku
polskim nie było jeszcze tych urządzeń. Oczywiście o homologacji nie
było co myśleć. Na moje szczęście po 2 miesiącach pojawił się w Polsce w
Szczecinie dystrybutor tych urządzeń firma ODERRAUM-2 (strona
http://www.xtra.pl). Po rozmowach z szefem firmy ODERRAUM-2 panem
Maciejem Mateckim udało mi się wypożyczyć sprzęt do testów. Sprzęt który
wypożyczyłem to dwie karty SYMPHONY,  dwa kable oraz  dwie anteny
kierunkowe. Całość wypożyczonego sprzętu miała kosztować ok. 1620 USD
brutto czyli ok. 7.614 PLN. Całą imprezę podrażały anteny kierunkowe
13,5 dB które kosztowały 375 USD netto za sztukę i kable 120 USD netto
za sztukę które musiałem zastosować ze względu na fakt iż łącze miało
mieć 6 km . Po testach w rzeczywistych warunkach łącze udało się
zestawić na prędkości 390 kbps (kilo bitów/s) co daje ok. 50 kBps (kilo
bajtów/s). Po niezbyt długim namyśle stwierdziłem że przecież anteny
jestem w stanie zrobić sam i to w prosty sposób (ale byłem w błędzie).
Skontaktowałem się z kilkoma znajomymi krótkofalowcami i zasięgnąłem ich
rady jak, gdzie i jakich materiałów użyć do budowy anteny. Zakupiłem
kilka pozycji zachodniej i polskiej literatury na temat projektowania
anten i po przeczytaniu obliczyłem małą 10,6 dB antenę (z obliczeń
wynikało że będzie działać). Zabrałem się do zebrania materiałów i
zrobienia prototypu. Po długich przejściach  udało się, czwarty prototyp
działał, a piąty już nawet jakoś wyglądał (ogółem zrobiłem 11 szt.). Po
małym sukcesie udało mi się nawet zainteresować  tym rozwiązaniem szefa
firmy ODERRAUM-2  Pana Macieja Mateckiego. Stwierdził że rozwiązanie
taniego systemu SYMPHONY będzie się świetnie sprzedawało jako pół
profesjonalne rozwiązanie dla niewielkich sieci z takimi antenami. Po
przeliczeniu kosztów cena jednej anteny takiej jak pokazano na rysunku
na stronie
http://www.xtra.pl/products/antennas/3707/antenna-3707-N_PL.html
kształtuje się w granicach 500 .. 600 PLN a nie 2150 PLN co znacznie
obniża koszt zabawy. W takich warunkach łącze które zestawiłem
kosztowało mnie 3740 PLN brutto co pozwoliło mi zaoszczędzić 3874 PLN
(drugie takie łącze albo niezłe wakacje :-). Jak widać cena nie jest
najniższa ale 50 kBps przy cenie 3874 PLN a 14,4 kBps przy cenie 1600
jest ciekawszym rozwiązaniem. Ja straciłem na to ok. 11 miesięcy ale
inni mogą mieć to rozwiązanie bez żadnego wysiłku w tej samej cenie
ponieważ antena którą opracowałem została wprowadzona do produkcji. Nie
polecam nikomu takiej zabawy ze względu na fakt iż pochłania to mnóstwo
czasu oraz nie mniej pieniędzy ale czasami się opłaca intensywniej
pomyśleć. Tym kończę opis mich  doświadczeń z rozwiązaniem
bezprzewodowym sieci. Jeżeli ktoś miał jakieś inne doświadczenia i chce
się nimi podzielić chętnie poczytam. Być może są osoby którym udało się
znaleźć jeszcze tańsze rozwiązanie (też chętnie bym się zapoznał z
takimi danymi). Jeszcze kilka pomocnych linków:

strona z zabawkami firmy PROXIM w Szczecinie: http://www.xtra.pl/proxim/
antena którą opracowałem:
http://www.xtra.pl/products/antennas/3707/antenna-3707-N_PL.html
firma PROXIM w stanach: http://www.proxim.com

pozdrawiam wszystkich
Robert Marchlewski

Ps. Za pomoc w pracach nad anteną chcę podziękować panu Mirkowi SP1RWE,
Tomkowi z firmy micro-code, oraz mojemu ojcu Józefowi Marchlewskiemu za
wsparcie w mechanice jak również innym którzy pomogli aby osiągnąć cel
oraz sukces.

Panowie...

Szanowny Panie Andrzeju widzę że się troszkę Pan podirytował,

to tak ,jak bym  chciał żeby ktoś z grupy zrobił cos za mnie, ponadto z tego
co pamiętam nie użyłem stwierdzenia : 'pisze prace i nie mam pojęcia bo
raczej to nie w moim stylu  jzeli czytał Pan mój post to wie Pan że

nasunął mi się : a mianowicie : Jak już wspomniałem w pracy opisałem
kilkanaście sposobów dochodzenia do tej samej postaci funkcji, jednym z nich
jest metoda Monte Carlo i kiedy przyszedł czas na jej fizyczna realizacje
doszedłem do wniosku Iz w moim konkretnym przypadku jest ona mało efektywna
.tzn.: Metoda ta jest przydatna w sytuacji kiedy trudno jest stworzyć
adekwatny model jakiegoś zjawiska natomiast w moim przypadku ( wyznaczaniu
niezawodności silników i to okrętowych) jest bardziej pracochłonna i wymaga
dodatkowych przeliczeń choć wynik mierzony np.: błędem standardowym w
stosunku do innej klasycznej metody estymacji będzie mniejszy ale różnica ta
nie  jest aż tak wielka i nie pociąga za sobą aż tak wielkich różnic w
wyniku końcowym . Ale do rzeczy przykład , w nawiązaniu do postu Metoda
Monte....
Interesuje mnie parametr rozkładu wykładniczego -zakładam iż te rozkład jest
adekwatnym modelem czasu trwałości danego elementu urządzenia;
Za pomocą generatora liczb pseudolosowych( metoda przekształcenia
kwantylowgo , funkcji odwrotnej,reprezentacji zmiennych losowych lub innego)
generuję np. 30  stuelementowych prób .
Za pomocą np.: metody największej pseudowiarygodnosci (metoda
nieparametryczna) lub największej wiarygodności dla każdej z prób  obliczam
wartość szukanego estymatora n , w ten sposób mając kiklanaście realizacji
tegoż parametru otrzymuje jego rozkład , następnie wychodząc z definicji
estymatora parametru Metody Monte Carlo ( opisany we wspomnianym poście)
wyznaczam jego wartość. I o tyle.
Teraz patrząc na to od razu nasuwa mi się myśl Iz czy ma sens wykorzystanie
tej metody w teorii niezawodności skoro już zadawalajacym jest wynik jednej
wartości estymatora największej wiarygodności?
Tak więc nawiązując do Pańskiej odpowiedzi nie miałem na myśli aby ktoś
podawał mi jak stworzyć generator bo to akurat wiem ale jak wyznaczyć
inaczej nie korzystając z "klasyki estymacji' aby się nie powtarzać
estymator danego parametru.Korzystając tylko i wyłącznie z możliwości tej
metody.tzn. jak powiązać wspomniana tam funkcje h z "f*" , bo jak widać w
tym przypadku moje h to nic innego jak funkcja wiarygodności tegoż rozkładu
a czy można inaczej??
Nie chce gotowców liczę na to Iz Grupowicze tu zaglądający to w większości
matematycy i z pewnością mają większą wiedze w tym zakresie.
Ps: metody estymacji mam opanowane Wiec uwagi typu o" weź książkę o
estymatorach i poczytaj "" raczej są nie na miejscu.
Reszty Pańskiego postu Panie Andrzeju nie chce komentować bo nie o to
przecież chodzi. Musi być Pan widocznie na tym punkcie jakoś
przewrazliwiony.
A ..jeszcze jedno .. rozpoczynając post ze pisze prace nie miałem nic
zupełnie na myśli po prostu samo jakoś tak wyszło naturalnie
pozdrawiam mk



| Przepraszam ze tak piszę ale czy naprawdę nikt nie jest w stanie nic
| doradzić w temacie poniżej" Metoda Monte Carlo" . Wiem że trochę się
| rozpisałem ale może ktoś wie jak do tego podejść???
| jeszcze raz z góry dziękuję i liczę na jakiś wskazówki.
| mk

1. Wziac ksiazke na temat generatorow liczb losowych. Po polsku jest
ksiazka Zielinskiego ktora miala jus kilka wydan, tytul chuba
"Generatory liczb losowych".

2. Zoriwntowac sie od jakich parametrow ten generator zalezy i
zastanowic sie skad te parametry wziac,

4. Symulacja z grubsza poleag na generowaniu liczb losowych,
pzrepuszczaniu ich przez uklad i zbieraniu statystyk.

5. nalezy wziac ksiazke o statystyce i poczytac o "estymatorach"

W ogolnosci zas: a) nikt nie ma obowiazku odpowiadac nikomu ani
rozwiazywac niczyje problemy, wiec nie nalezy z tego powodu
wyglaszac pretensji. Zmniejsza to szase na uzyskanie odpowiedzi w
przyszlosci, b) post typu "pisze prace dyplomowa i nie mam pojecia
ani o temacie ani metodzie rozwiazania" nie zacheca do odpowiedzi,
albowiem c) jednym z elementow pracy magisterskiej jest wykazanie iz
posiada sie umiejetnosci poszukiwania materialow i studiowania gdy
sie spotka z nieznanym problemem. Wiec post typu "pisze prace
dypolomowa i nie mam ksiazek" nastraja jeszcze bardziej niechetnei
do pytajacego. Nalezy pojsc do biblioteki i ksiazki znalezc. Albo
pojsc na google i zauwazyc ze na haslo monte carlo method lub
podobne dostaje sie miliony linkow.

Zas na pewno odpowiedz sie znajdzie gdy pytanei bedzie dotyczylo
KONKRETNEGO problemu a nie "metod monte carlo w ogolnosci"

A.L.


przeniesienia pomiędzy rdlp

Porozumienie pomiędzy zakładami to nie jest wymiana pracowników. Widzę, że bez dłuższego wywodu się nie obejdzie... Z góry przepraszam jeśli przynudzę.
Porozumienie pracodawców nie jest samoistnym sposobem rozwiązania umowy, jest natomiast czynnością prawną rozbudowaną, składającą się z trzech elementów:

    (1) porozumienie dwóch pracodawców;
    (2) rozwiązanie stosunku pracy między pracownikiem a dotychczasowym pracodawcą;
    (3) nawiązanie stosunku pracy między pracownikiem a nowym pracodawcą.
(Ad.1) Porozumienie między pracodawcami (dotychczasowym i kolejnym) dotyczące zmiany pracy przez pracownika, nie stanowi czynności rozwiązującej stosunek pracy między pracownikiem i dotychczasowym pracodawcą. Dotyczy ono przejścia pracownika do nowego pracodawcy oraz określenia jego uprawnień w nowym miejscu pracy dotyczących np. przejęcia przez nowego pracodawcę obowiązku udzielenia urlopu wypoczynkowego, do którego pracownik nabył prawo u pracodawcy poprzedniego oraz innych uprawnień, a zwłaszcza zaliczenia okresu zatrudnienia u dotychczasowego pracodawcy do zakładowego stażu u nowego pracodawcy. Ustalenia te mogą być dokonane za zgodą pracownika. Porozumienie pracodawców nie stanowi dla pracownika gwarancji zachowania dotychczasowych uprawnień. Wyrok SN z 21.VIII.1981 r., I PRN 42/81, OSNCP 1982, z 5-6, poz. 72 potwierdza to przyjmując, że zmiana przez pracownika pracy na zasadzie porozumienia między pracodawcami nie oznacza tego, iż nie można zmienić pracownikowi uprawnień w zakresie płacowym na gorsze w stosunku do tych, jakie posiadał u poprzedniego pracodawcy. Nowe warunki płacy, a także pracy ustala się w nowej umowie o pracę zawartej między pracownikiem i nowym pracodawcą. O warunkach tych mogą decydować także inne przepisy obowiązujące u nowego pracodawcy takie jak układ zbiorowy pracy czy regulamin pracy.
(Ad. 2) Porozumienie między pracodawcami nie rozwiązuje stosunku pracy między dotychczasowym pracodawcą a pracownikiem bowiem jego stronami są inne podmioty (dawny i nowy pracodawca), tak więc dla rozwiązania stosunku pracy potrzebna jest czynność prawna dokonana między jego stronami (pracownikiem i dawnym pracodawcą). Rozwiązanie to następuje w trybie określonym w art. 30 §1kp, a więc najczęściej będzie to rozwiązanie na mocy porozumienia stron, nie można jednak wykluczyć w powyższej sytuacji także wypowiedzenia przez jedną, albo drugą stronę stosunku pracy. Rozwiązanie, o którym mowa jest ściśle związane z porozumieniem między pracodawcami, bowiem dochodzi do niego na skutek tego porozumienia, jednakże występuje ono jako odrębna czynność prawna dokonana między innymi podmiotami.
(Ad. 3) Nawiązanie stosunku pracy między pracownikiem, a nowym pracodawcą stanowi odrębną czynność prawną od porozumienia między pracodawcami, aczkolwiek jest z tym porozumieniem ściśle związana. Jak wspomniano wyżej porozumienie między pracodawcami może obejmować pewne uprawnienia pracownika, które potem staną się przedmiotem umowy o pracę zawartej między pracownikiem i nowym pracodawcą. Podkreślić jednak należy, że porozumienie między pracodawcami nie może zastąpić umowy między pracownikiem i pracodawcą, musi ona wystąpić jako odrębna (trzecia w kolejności, choć czynności te mogą być zbliżone w czasie) czynność prawna. Potwierdza to wyrok SN z 31.I.1977r., I PRN 141/76 (OSNCP 1977, z.8, poz. 147), zgodnie z którym zmiana pracy w wyniku porozumienia zakładów następuje wówczas, gdy porozumienie to jest połączone z rozwiązaniem stosunku pracy między pracownikiem a dotychczasowym zakładem pracy i nawiązaniem przez tego pracownika stosunku pracy z nowym zakładem pracy.
Mamy tu więc do czynienia z trzema odrębnymi czynnościami, które są ze sobą powiązane zarówno w zakresie ich treści jak i czas, w którym są dokonywane. To, że jedną z owych czynności jest zawarcie umowy o pracę oznacza, iż było by to naruszenie zakazu zatrudniania. Należy bowiem domniemywać, że Dyrektor miał na myśli wszelkie nowo zawierane umowy o pracę a nie wyłącznie umowy o pracę z osobami spoza LP.
Z drugiej strony jednak nie następuje w tym wypadku zwiększenie zatrudnienia w LP, któremu ma zdaje się ów zakaz zatrudniania zapobiegać.

Wielki Brat Rektor

OBAWY PRACOWNIKÓW AKADEMII POLONIJNEJ

Od kilku dni pracownicy częstochowskiej Akademii Polonijnej szeptają między sobą o planach rektora, który podobno zamierza zebrać od wszystkich odciski palców prawej ręki.

— To kolejny pomysł rektora, który robi wszystko, by sprawować nad nami nadzór, by nas inwigilować — mówiła czytelniczka, która zadzwoniła wczoraj do naszej redakcji.
Nie chciała podać nazwiska, nie chciała zbyt długo rozmawiać, bo jak mówiła: gdyby ktoś się dowiedział, w ciągu 24 godzin na pewno straciłaby pracę. Jednocześnie zaznacza, że jak na razie to ustne rozporządzenie, które rozchodzi się „pocztą pantoflową". Podobno w ten sposób rektor chce nadzorować godziny przyjść i wyjść pracowników z pracy. Chce ograniczyć oszustwa, podrabianie podpisów. Nie chce, by niepowołane osoby pojawiały się na uczelni.

— Rozumiem intencje — przyznaje nasza rozmówczyni. — Ale czy nie można zrobić tego w inny sposób? Jeśli to prawda, to i tak niezdrowa atmosfera na uczelni przerodzi się w sytuację niczym z powieści Orwella. W tej chwili handluje się wszystkim, skąd mogę mieć pewność, że ktoś nie sprzeda moich odcisków palców i nie wrobi mnie w jakiś przekręt. A poza tym są chyba przecież jakieś granice przyzwoitości.

Informacja o odciskach dotarła też do innych pracowników uczelni. Jedna z osób, z którą rozmawialiśmy, z dystansem podchodzi do tej wiadomości, z przekonaniem jednak dodaje: — Nasz szef ma różne pomysły, myślę, że taki również jest możliwy.

Robert Smoliński, rzecznik prasowy Akademii Polonijnej na pytanie czy rektor zamierza zebrać odciski palców odpowiada: — W tej chwili nie ma takiego rozporządzenia. Przyszedłem do pracy, wpisałem się na listę obecności, to samo zrobię przy wyjściu. Taki sam obowiązek mają inni pracownicy. Nie wiem nic o takich planach.

Czy więc jest to tylko plotka? Nawet jeśli tak, to jaka atmosfera musi panować wśród pracowników, skoro tego typu wiadomość się pojawiła? Poza tym plotka nie powstaje przecież z niczego — w każdej jest ziarenko prawdy. To zresztą, w luźnej rozmowie przyznał również rzecznik Akademii.

A co na to przepisy?
— Niesamowity pomysł — stwierdza pełen „podziwu" Przemysław Pogłódek, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach. Jego zdaniem przepisy pozwalają pracodawcy na ewidencję czasu pracy pracowników, ale rozwiązania z odciskami nie biorą pod uwagę. — Kodeks Pracy mówi o tym, jakich danych może pracodawca żądać od osoby ubiegającej się o pracę i od pracownika, jest tam zapis o innych danych osobowych, ale odcisków on raczej nie dotyczy — tłumaczy.

Według nowego Art. 22 Kodeksu Pracy pracodawca może żądać od kandydata do pracy podania: imienia i nazwiska, imion rodziców, daty urodzenia, miejsca zamieszkania (adresu do korespondencji), wykształcenia, udokumentowania przebiegu dotychczasowego zatrudnienia. Po nawiązaniu stosunku pracy pracodawca może dodatkowo żądać podania: numeru PESEL oraz innych danych osobowych pracownika, także imion i nazwisk jego dzieci, jeżeli podanie takich danych jest warunkiem korzystania przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy.

AGNIESZKA KOLBE

O Ruchu Focolari

Słowa Życia
styczeń 2008

«Nieustannie się módlcie!»
(1 Tes 5, 17).

«Nieustannie się módlcie!»
W tym roku "Tydzień modlitw o jedność chrześcijan" obchodzi swoje stulecie. "Oktawa modlitwy o jedność chrześcijan" była obchodzona po raz pierwszy od 18 do 25 stycznia 1908 roku. Sześćdziesiąt lat później, w roku 1968, Tydzień modlitw o jedność chrześcijan został przygotowany przez Komisję Wiara i Ustrój (Ekumeniczna Rada Kościołów) i Sekretariat d/s Popierania Jedności Chrześcijan (Kościół Katolicki). Od tego czasu zwyczajem stały się wspólne spotkania chrześcijan, zarówno katolików jak i z innych Kościołów, w celu przygotowania książeczki z sugestiami do celebracji Tygodnia modlitw.
Słowo wybrane tego roku przez dużą grupę ekumeniczną ze Stanów Zjednoczonych, pochodzi z Pierwszego Listu św. Pawła do chrześcijan z Tesalonik w Grecji. Była to wspólnota mała i młoda, a św. Paweł pragnął, żeby jedność pomiędzy członkami tej wspólnoty była coraz mocniejsza. Dlatego wzywał ich, żeby "żyli w pokoju", byli cierpliwi w stosunku do wszystkich, żeby nie odpłacali złem za zło, ale czynili dobro sobie nawzajem i wszystkim. Wzywa ich także, żeby "nieustannie się modlili", jakby chciał podkreślić, że życie jednością we wspólnocie chrześcijańskiej jest możliwe tylko dzięki modlitwie. Sam Jezus modlił się do Ojca o jedność: "Aby wszyscy byli jedno".

«Nieustannie się módlcie!»

Dlaczego "zawsze się modlić"? Ponieważ modlitwa jest czymś istotnym dla człowieka jako bytu ludzkiego. Zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, jako "ty" Boga, będąc zdolnymi do nawiązania relacji komunii z Nim. Modlitwa to przyjazne odniesienie, spontaniczna, prosta i prawdziwa rozmowa z Bogiem. Modlitwa jest więc elementem konstytutywnym naszej istoty, pozwala nam stawać się osobami autentycznymi, w całej godności synów i córek Boga.
Stworzeni jako "ty" Boga możemy żyć w ciągłej relacji z Nim, z sercem wypełnionym miłością wlaną nam przez Ducha Świętego i z ufnością, którą mamy wobec własnego Ojca. Z tą ufnością, która prowadzi do częstej z Nim rozmowy, do przedstawiania Mu wszystkich naszych spraw, myśli, planów; z ufnością, która sprawia, że z niecierpliwością czekamy na chwilę przeznaczoną na modlitwę, chwilę wyłączoną z obowiązków związanych z pracą, życiem rodzinnym, aby zanurzyć się w głęboką relację z Tym, który nas kocha.
Trzeba się "modlić zawsze" nie tylko w naszych własnych potrzebach. Trzeba również przyczyniać się do budowania Ciała Chrystusa i do pełnej, widzialnej komunii w Kościele Chrystusa. Jest to tajemnica, którą możemy nieco zrozumieć myśląc o naczyniach połączonych . Kiedy do jednego z nich dolewa się trochę wody, poziom płynu we wszystkich się podnosi. Tak samo dzieje się kiedy ktoś się modli. Modlitwa jest wznoszeniem duszy ku Bogu, aby Go adorować i dziękować Mu. Analogicznie kiedy ktoś się wznosi, wznoszą się także inni.

«Nieustannie się módlcie!»

Jak "nieustannie się modlić", szczególnie wtedy, kiedy znajdujemy się w wirze codziennego życia?
"Modlić się zawsze" nie oznacza mnożenia modlitw, ale ukierunkowanie duszy i życia ku Bogu. Żyć wypełniając Jego wolę: studiować, pracować, cierpieć, odpoczywać, i również umierać dla Niego. Aż dojdziemy do takiego momentu, że nie będziemy potrafili już żyć w codzienności nie będąc zgodni z Nim.
Nasze działanie nabierze w ten sposób wymiaru sakralnego i cały dzień stanie się modlitwą.
Pomocą w ofiarowaniu Bogu każdej naszej czynności mogą być towarzyszące jej słowa: "Dla Ciebie, Jezu"; natomiast w trudnościach: "Co jest ważne? Ważne jest, by Cię kochać". W ten sposób wszystko przemienimy w akt miłości.
A modlitwa będzie nieustanna, bo nieustanna będzie miłość.

Chiara Lubich

Ślonsko jedność z Baskami.

Witom Wos piyknie!
Zdowom sie sprawa (Wy chyba tyż), że jak już coś napisza to bydzie z leksza mały młyn. Wcale sie tyż niy zdziwia jak terozki bydzie genau tak samo. Dostoł'ch tyż łod Pyjtra Długosza ze "Młodzieży górnoślonskij" e-mail o takij treści:

Witejcie!
Przed świętami jeszcze proszę szybko o zareagowanie :-) na mój nowy pomysł.
Jak niektórzy wiedzą jest taki klub piłkarski ATHLETIC BILBAO. Prowadzi on dosyć ciekawą praktykę kadrową...klub istnieje 106 lat...i do tej pory nie zagrał w nim żaden piłkarz niebędący BASKIEM. Jest to ich sposób manifestowania tożsamości baskijskiej.
W dniu 17 lutego zagrahją oni w kolejnej rundzie pucharu UEFA mecz we Wiedniu. Ponieważ kilka osób zgłosiło chęć wyjazdu na taki mecz...postanowiliśmy zorganizować busik na ten wyjazd.
Staramy się załatwić bilety na sektor ATHLETIC.
Do końca grudnia postaram się podać przybliżony koszt wyjazdu...ale chciałbym jak najszybciej wiedzieć ile osób jest zainteresowanych.
No a przy okazji pomyślałem o stworzeniu pod szyldem MG "Oficjalnego Fan Clubu" tej drużyny na Śląsku - czy są chętni do tejj inicjatywy? Potrzebna by była conajmniej jedna osoba abgielsko- lub hiszpańsko/ lub najlepiej baskijsko-języczna.
Mamy możliwość nawiązania niezłych kontaktów, ponieważ przyjaciel mnie i Bartka - Jose Maria Etxeberria, jest zaprzyjaźniony z menadżerem tego klubu.
Więc czekam na reakcje i chętnych do takiej inicjatywy
Pozdrawiam
Pejter

I co jo Wom chca terozki naszkryflać?
Mom tako wizja coby sie cołkij Ojropie pokozać. Na jednym sektorze Baskowie i Ślonzoki na szpilu we Wiydniu! Jako że Polski parlamynt na siła nom chce udowodnić że nos Ślonzoków niy ma to tym bardzij widza sam okazjo do zaprezentowanio sie na szpilu UEFA. Ustawa o myńszościach blank jasno pokazuje kaj nos majom.
Yno że to co terozki sam napisza u niyjednygo spowoduje hercszlag jak pieron. Oprócz ślonskich żółto-modrych fan wystawić fany: "Oberschlesien" Ruchu, "Pierońskie Hanysy" Gieksy i jakoś w tym tymacie Górnika Zabrze (niy kojarza czy majom jakoś proślonsko...).
Na jedyn tyn dzień wystawić przedstawicieli na tyn wyjazd i ogłosić sytuacja richtig wyjontkowo (potym jak sie już musicie prać to sie piercie ) Isnieje szansa coby to razym zrobić?
Z tego coch sie dowiedzioł organizatorym tego wyjazdu som kibice Górnika Zabrze a pisza to bestoż coby kożdy wiedzioł jak wyglondo cołko sytuacja.
Jo jako wierny kibic Niebieskich podjołbych sie tego wyzwanio. Po to coby (jak pisołech wcześnij) pokozać że Ślonzoki (w tym przipadku ślonscy kibice) poradzom sie zorganizować i stanonć ponad podziałami wykorzystując idealno okazja do zaprezentowanio ślonskij jedności i sprzeciwu wobec działaniu polskiygo rzondu i parlamyntu. No bo w sumie niy ma to do Wos dziwne że Polacy na siła sie miyszajom w wewnyntrzne sprawy Ukrainy (psujonc sie tym samym stosunki z Rosjom) a ciepłym moczym olewajom nojwiynkszo w Polsce myńszość narodowo! No ja przeca nos niy ma. Już niy spomna o fałszowaniu wyników łostatniygo spisu powszechnygo. W mojim przipadku kobiytka w miejscu "narodowość " pozwoliła sie wpisać "śląska" ołówkiym! Po mojim oburzyniu i co nojśmiyszniejsze jij napisała filokiym. Forbaj! To przeca na Ukrainie sie fałszuje wyniki... Ale to je polityka.
17 lutygo mogymy sie przeca razym stanonć, fany powiesić z kibicami z Kraju Basków a myśla że możno sie łod nich dużo nauczyć (oprócz rzecz jasno wykorzysywanio terroryzmu do osiongniyńcio politycznych celów).
Napisołech to bo chca poznać Wasze zdanie (post tyn umieszczom na forum Ruchu, Gieksy i Górnika) i mom nadzieja że sie te nojbardzij zagorzałe zwolenniki krzewiynio łostudy miyndzy ślonskimi kibicami odpuszczom trocha w tyn dziyń coby obok Basków zaprezentować ślonsko jedność.
Czekom na opinie.
Pozdrawiom i rzycza wszyskim Wesołych Świont, coby dziyciontko chojne było a Nowy Rok przinius samyj pomyślności.
Pyrsk!

Czy dojdzie do likwidacji WSI???

I to właśnie miałem na myśli. Moim zdaniem w służbach po prostu nie ma kontaktów prywatnych, spotkań prywatnych itp. To bardzo specyficzna robota. Z OZI nie łączy oficera nic prócz pracy. Rozmowa o pogodzie, rozmowa o polityce, 3 sekundowe spojrzenie na przejściu dla pieszych, seks...wszystko to jest częścią operacyjnej gry którą prowadzimy z OZI, a co za tym idzie wszystkie te czynności muszą zostać odnotowane, opisane i dołączone do akt sprawy.

Te dwa stwierdzenia nie są, IMO, wzajemnie sprzeczne. Spójrzmy na psychologiczny aspekt sprawy: prywatne kontakty (w przeciwieństwie do wyłącznie "służbowych") sprzyjają np. mniejszym oporom przy udzielaniu informacji, lepszemu motywowaniu OZI do współpracy


Jednak są sprzeczne Jeżeli ktoś udziela informacji to jest to sprawa służbowa i tą osobę trzeba sklasyfikować jako OZI. Więc nie ma tu miejsca na prywatne kontakty. Prywatne kontakty to można mięć z żoną, dziećmi, rodzicami...z nimi nie rozmawiasz o pracy. Z OZI prowadzi się tylko dialog operacyjny i nie ważne jest czy akurat rozmawiasz o pogodzie, laskach, czy o planach konstrukcyjnych radaru...

W skrajnym przypadku "prywatny" z perspektywy OZI kontakt może być przecież całkiem "formalnym" i zarejestrowanym dla samego oficera.


ale nie rozpatrujemy tego z perspektywy OZI tylko oficera. Dla tego drugiego zawsze jest to gra.

A nawet w przypadku OZI świadomie współpracującego - jeśli łączą go z prowadzącym także prywatne, nieformalne kontakty (co w końcu nie jest wykluczone)


Jeżeli OZI świadomie współpracuje, to oficer prowadzący wdraża swojego następcę, czyli po prostu poznaje go z OZI i ustala(w taki sposób manipuluje OZI aby przystał na nowe warunki)metody dalszej współpracy z nowym oficerem prowadzącym.

OZI np. będzie chciał współpracować tylko z kimś, kogo dobrze zna i ufa mu (a nieformalne kontakty sprzyjają nawiązaniu takiej właśnie psychicznej więzi między obiema stronami)


Musisz zrozumieć, ze nie możesz postawić znaku równości pomiędzy "nieformalne" a prywatne(osobiste). Stosunki koleżeńskie, przyjacielskie czy partnerskie(w związku dwojga ludzi, w tym seks) pomiędzy OZI a Oficerem zawsze są operacyjną grą. Nie ma sytuacji w której ktoś jest twoim kolega, kochanką i tylko w momencie w którym udziela ci informacji staje się OZI.

myślę, że aspekt "prywatnych" kontaktów i znajomości oficerów służb nie jest w kontekście naszych rozważań obojętny.


a ja natomiast myślę, ze trafiliśmy na barierę natury semantycznej. Wszystko co jest w jakikolwiek sposób związane z praca nie jest prywatna sprawa funkcjonariusza. Wszystkie kontakty z OZI są kontaktami służbowymi, każda rozmowa na temat leżący w sferze zainteresowań służby jest rozmową służbową(dialogiem operacyjnym)

@DaVZz

Tzn. chodzilo mi bardziej o wystepowanie OZI w roli prywatnego informatora - "OChUI"


Nie bardzo chwytam. Jeżeli ktoś został sklasyfikowany i zarejestrowany jako OZI to nie jest to nasza prywatna znajomość. Każda uzyskana z tego źródła informacja jest informacja w sprawie i przysługuje jej odpowiednia procedura. Jeżeli natomiast masz na myśli sytuacje w której wiedza uzyskana od OZI służy funkcjonariuszowi do jego prywatnych celów(np. zarobkowych) to jest to nadużycie i podlega sankcjom prawnym. Jest to sytuacja patologiczna a o patologii chyba nie rozmawiamy.

Ciezko mi to ubrac w slowa i wytlumaczyc, ale przykladem tego moze byc oficer wywiadu innego z panstw NATO, ktory po kolezensku informuje a raczej uzupelnia informacje "naszego" oficera


Do przekazywania wiedzy(dzielenia się nią) pomiędzy współpracującymi wywiadami istnieją specjalne procedury oraz specjalne komórki łącznikowe. Jeżeli oficer obcego wywiadu(nie ważne jakiego) przekazuje nam informacje w sposób nieformalny to jest to nasze OZI ...a wiesz co to oznacza.... zdarzają się też sytuacje, w których wiedza przekazywana jest drogami innymi niż „oficjalne”, ale są to sytuacje wyjątkowe i one tez odbywają się według ustalonych i zatwierdzonych odgórnie dyrektyw

Co do raportu, informacja moze byc rada/wskazowka (podczas <wydaje sie> prywatnego spotkania) a nie znacznym elementem ukladanki, ktory trzebaby koniecznie odnotowac.


Z kontaktu z OZI, lub z sytuacji w której rozmowa z obojętnie kim, w jakikolwiek sposób dotknęła materii, która leży w kręgu zainteresowania służby, należy sporządzić notatkę służbowa opisująca to zdarzenie.

Reasumując, moim zdaniem, nie ma mowy o kontaktach prywatnych jeżeli maja one jakikolwiek(choćby minimalny) związek z nasza praca...

Post-300

Jest bardzo pozno i nie mam polskich czcionek. Nie mniej jednak obiecalem sobie, ze sie wypowiem, mimo, ze nie mam wyksztalcenia ani doswiadczenia. Wiec to zrobie, tym bardziej, ze zaczalem Hipertrofie rozsiewac zarazkowo-linkami, czyli nie po dzentelmensku w stosunku do jednego z moich ulubionych zespolow, ktory nota bene uwazam za najlepszy rockowy zespol aktualnej polskiej sceny.

Coma - Hipertrofia.

Nie bedzie w punktach - bedzie w nieladzie. Mam wrazenie ze Rogucki tak by chcial, gdyby wiedzial.

Przerost (łac. hypertrophia) - pojęcie z zakresu patomorfologii oznaczające powiększenie tkanki lub narządu na skutek powiększenia poszczególnych komórek, bez zwiększenia ich liczby. Przerost występuje najczęściej w przypadku tkanki mięśniowej: macicy, mięśni szkieletowych, serca, ale może też dotyczyć prostaty, a także jednej z nerek przy usunięciu drugiej.



Nazwa bardziej prawdziwa niz sie wydaje. Ot chocby dwa krazki, o zesz w morde przyslowiowego jeza. Tyle zajebistosci oczekiwanej, a tu kuku. No, nie do konca, ale o tym pozniej.
Wg mnie ten album lepiej wypadlby na jednej plytce. Dlaczego? Bo niby 'rodzi sie moc' od samego poczatku, ale rozplywa sie w duzej ilosci wkladek i wstawek, ktore krotkie nie sa. Niektore te bajpasy troche zgrzytaja.
Zreszta wrazenie ogolne mam takie: to niewatpliwie Coma, jednak nie taka jak poprzednio.
Gdybym mial porownac dwa poprzednie albumy z Hipertrofia jednowyrazowymi opisami, to wyszloby mi, ze Pierwsze Wyjscie i Zaprzepaszczone sily to czysty 'gniew' a Hipertrofia to 'smutek'. Nie w sensie ogolnej jakosci, ale tego jak sie tego slucha, jaki nastroj ma album. Wiekszosc kawalkow jest raczej spokojniejsza, nie ma az tak ostrych riffow i glosnego, prawie prze-krzyczanego wokalu, nie wspominajac o Parapecie, ktory do zludzenia przypomina trojmiejska formacje Towary Zastepcze, czyli poezja spiewana - nawet nie, bo mowiona. Swietnie ow smutny motyw ciagnie tez Emigracja-blues.

Ogolnie mam wrazenie, ze to w ogole dwa albumy, ktore powinny wystepowac niejako osobno, co zreszta sugeruja tracki 'Koniec Pewnego Etapu' i 'Poczatek Pewnego Etapu'. Blad marketingowy? Niewazne - radujmy sie, wujaszku! A jesli juz tak na to patrzec, to CD2 zdecydowanie bardziej mnie wciaga. Znowu hipertrofia.

Poza tym musze lekko zatrwozony wspomniec, ze przy niektorych tekstach przez chwile mialem wrazenie, ze sie powtarzaja. Mozliwe ze Rogucki ma po prostu swoje ulubione uzytkowe komponenty, ale jak na nastepnym albumie tez bedzie cos o 'miejscu gdzie stoje zakrzywiajacym rzeczywistosc, ocalaniu czegokolwiek przed zlem czy strachem, no i o niedorzecznosci', to bede chyba lekko zniesmaczony. Ale moze przesadzam.

Nie bede sie rozpisywal o kazdym kawalku z osobna, bo nie mam o czym, ale kilka wyjatkow trzeba wspomniec:

Polish Ham i Przesilenie - ale kloce. Ostro sobie pogrywaja panowie z Lodzi. Nie mniej w chory sposob pasuja do tego albumu - moze wlasnie przez ten domniemany 'smutek'.
Nowe Tereny Migreny bardzo mi pasuja - post-Schizofrenia i nawiazanie do tematow z poprzednich plytek?

Nie zrozumcie mnie zle - bardzo mi sie podoba ten album. Jest swietny, ale jest inny niz sie tego spodziewalem. Co tez zle nie jest. Oto moje ulubione kawalki i przy okazji sklad potencjalnego albumu, gdyby to byla jedna plytka.

Cisza i Ogien
Widokowka
Trujace Rosliny
Archipelagi
Wola Istnienia
Ekhart
Swiadkowie Schylku Czasu Krolestwa Wiecznych Chlopcow
Nadmiar
Emigracja

To tyle ode mnie nocna pora. Wypraszam od wrazenia sie dzieleniami.

Filmik "sad.wmv"

(...)

Być może było tak, że osoba kręcąca materiał - po prostu nagrywająca wyczyny jakiegoś czitera - nie zdawała sobie sprawy, że ktoś ten film dodatkowo zmontuje i... opracuje. Prawdopodobne jest, iż zapis ten wydostał się z serwera 25DKP nieopatrznie, że osoba, która go wysłała na serwer modu Silent War zrobiła to niechcący, bezmyślnie, podobnie jak inna, która dała do niego link na TS. Można uwierzyć, że całe zamieszanie związane z upowszechnieniem owego filmu jest efektem niekompetencji i braku wyobraźni pojedyńczych członków 25DKP. Bo mowa tu o błędach jednostek, nie o ogóle graczy tej formacji.

Odróżnić należy dwie części owego zapisu. W pierwszej widzimy zarzuty używania dopalaczy pod adresem szanowanego polskiego klanu. Co ciekawe żaden z obrazów nie wydaje się mieć czegokolwiek wspólnego z "ósemką". W oczywisty sposób niefortunny montażysta rozminął się tu z prawdą, po prostu szpetnie zełgał. Jeżeli wziąć poważnie zapewnienia ZoloQa, że to jedynie pomoc w rozgrzewce, to trudno dla podobnych metod wyrazić choć cień aprobaty. Ta połowa filmu prezentuje się dość żałośnie - kłamstwo i nadęte komentarze mające świadczyć o własnej sile. Przykre. Trudno nie zrozumieć złości Kolegów z 8BZ, trudno też zrozumieć jaka idea przyświecała "reżyserowi". Może w hermetycznym gronie 25DKP taki filmik nakręca, rozpala i wmacnia, lecz reakcja tzw. sceny pokazała, że w oczach nie należących do tego klanu graczy klip ten jest żenujący.

Jest jednak sprawa poważniejsza. Wielokrotnie zdarzają się na serwerach sytuacje, w których ludziom puszczają nerwy i zachowują się wyzywająco. Taka jest ciemna strona gry z żywym przeciwnikiem, należy to zrozumieć. Ale takie sytuacje w przypadku 25DKP zdarzały się nagminnie. Nie należy ulegać złudzeniu, że atmosfera ta była wynikiem wspólnej "pracy" wszystkich członków klanu. Raczej był to efekt wzajemnego "nakręcania się" paru czarnych owiec, graczy, którzy główną radość czerpią z zadymy na serwerze, nie z gry (co, zważywszy na metody rozgrzewki 25DKP zdradzane tu przez ZoloQa, też przestaje dziwić). Prowadziło to do spięć, którym CL 25DKP nie był w stanie - lub nie chciał - zapobiec. I do kolejnych prowokacji, które z czasem coraz trudniej było zrzucać na karb młodego wieku "prowodyrów".
Efektem takiego "negatywnego" zagrzewania do boju jest ten nieszczęsny filmik. Po części, w której bezimienny na razie "reżyser" bezkarnie sobie łgał, następują tzw. creditsy. I jest to, w moim odczuciu, najbardziej haniebna strona całej sprawy. Suma wszystkich strachów 25DKP ujawniła się tam w postaci spersonalizowanego ataku na szanowanych graczy. Takiej obrazy puścić mimo uszu nie można.

Nie obchodzi nas to, czy ostateczny kształt filmu był intencją zabixa, czy też autorską innowacją "reżysera", czy materiał miał być wyłącznie do użytku wewnętrznego, w celach szkoleniowo-rozgrzewkowych, czy też klipem publicznym. Jest nam głęboko obojętne, czy do całego incydentu doszło w wyniku indolencji a nawet złej woli CL 25DKP Smookiego, czy też niesubordynacji jakiegoś wyjątkowo źle usposobionego członka tego klanu. Nie interesuje nas w tej chwili rozstrzyganie, czy jest to, jak chce tego ZoloQ, rodzaj żartu i świadectwo poczucia humoru członków 25DKP, czy niezaplanowany wybryk kogoś szczególnie "postrzelonego"; czy to dzieło świadomego swoich czynów trefnisia, czy też wrzask nienawiści rozpuszczonego i rozwydrzonego dzieciaka. Nie ochodzi nas to. Koledzy z 25DKP "nakręcili się" tym razem o parę obrotów za dużo. Nie będziemy tolerować chamstwa. Nie damy się bezkarnie obrażać przez zdemoralizowanych smarkaczy. Jeżeli niektórzy członkowie 25DKP nie dorośli, aby przebywać w społeczeństwie graczy zaś ich koledzy nie są w stanie przeciwdziałać tym skrzywieniom, to dołożymy wszelkich starań, aby ich z tej społeczności wykluczyć. I dać skuteczny odpór chamstwu, które podnosi łeb wszędzie tam, gdzie można by się spodziewać młodzieńczego zrywu.

(...)

z ramienia klanu GROM
obok podpisany



Nieco głupio jest cytować samego siebie, jednak w tej sprawie uczucie to nie jest najważniejsze. Nie wesoło jest rozpoczynać nowy rok od zagadnień przykrych - podobnie jak kończyć nimi zeszły. W tym przypadku wydaje się to jednak ważne, aby pewnym postawom przeciwstawić się z całą siłą.

Z cytowanego postu usunięto część nawiązań do "nieoficjalnej" wizji wydarzeń autorstwa ZoloQa aka Ponsa. Nie ma tez apelu do CL 25DKP Smookiego o ustosunkowanie się do całej sprawy. Odpowiedź Smookiego padła, nie ma nic wspólnego z przeprosinami i wydaje się stanowić kontynuację zachowań, jakie sprawiły, że film zabixa został opatrzony haniebnymi komentarzami.

Niniejszym cytowany fragment stanowi odpowiedź klanu GROM na wzmiankowany klip i wyraża nasz stosunek do tego rodzaju postaw.

____________

Uważamy, że pojawienie się owego materiału filmowego na serwerze modu Silent-War było dziełem przypadku i mod ów nie ma z nim nic wspólnego. Jakiekolwiek łączenie modu z całym incydentem jest nadużyciem.

Bar nad morzem jakich wiele

Kontrola bhp osób innych niż pracownicy
Podczas kontroli w oparciu o nową ustawę inspektor pracy sprawdzi, czy zapewniono bezpieczne i higieniczne warunki pracy następującym osobom wykonującym pracę, które nie są pracownikami:
- wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy (np. na podstawie umowy zlecenia, o dzieło, agencyjnej) oraz osobom wykonującym na własny rachunek działalność gospodarczą (samozatrudnionym) w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę lub przedsiębiorcę, niebędącego pracodawcą,
- wykonującym pracę w ramach prac społecznie użytecznych,
- przebywającym w zakładach karnych i zakładach poprawczych, wykonującym pracę,
- żołnierzom w służbie czynnej, wykonującym powierzone im prace,
- studentom i uczniom w ramach zajęć odbywanych na terenie pracodawcy.
Jednocześnie wprowadzono zmiany do kodeksu pracy. Zgodnie ze znowelizowanym art. 304 par. 1 k.p. pracodawca jest obowiązany zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, a także osobom prowadzącym w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę na własny rachunek działalność gospodarczą (samozatrudnionym). Obowiązki pracodawcy w zakresie bhp, o których mowa w art. 207 par. 2 k.p., będą obciążać także przedsiębiorców, niebędących pracodawcami, organizujących pracę wykonywaną przez osoby fizyczne na innej podstawie niż stosunek pracy i prowadzące na własny rachunek działalność gospodarczą (nowy art. 304 par. 3 k.p.). Na zasadach wzajemności obowiązki pracowników dotyczące bhp, w zakresie określonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę, ciążą również na osobach fizycznych wykonujących pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę, a także na osobach prowadzących na własny rachunek działalność gospodarczą (samozatrudnionych), w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę (nowy art. 3041 k.p.).

W przepisach jest mowa o innym podmiocie organizującym pracę, gdyż pracodawcą, zgodnie z przepisami, jest podmiot zatrudniający w ramach stosunku pracy. Zatem zatrudniający kilka osób na podstawie umów cywilnoprawnych i żadnej na podstawie umowy o pracę (czy innej podstawy nawiązania stosunku pracy) nie będzie pracodawcą w rozumieniu przepisów k.p. (przykład 1).

PRZYKŁAD 1:
PRACODAWCA CZY ORGANIZUJĄCY PRACĘ
Firma zatrudnia kierownika na podstawie kontraktu menedżerskiego, kilka osób na podstawie umów zlecenia, osoby do projektów i księgową - na podstawie umowy o dzieło i współpracuje z jedną osobą, która prowadzi własną działalność gospodarczą. Firma nie jest pracodawcą. Podczas kontroli inspektor sprawdzi, czy wskazane osoby rzeczywiście nie wykonują pracy w sposób charakterystyczny dla stosunku pracy oraz czy warunki bhp są odpowiednie.

szkolenie wstępne bhp i instr. stanopwiskowy

Z przepisow nie wynika obowiazek szkolenia tych wszystkich osob zatrudnionych na innej podst. niz umowa o pracę.
W przepisach wyraznie jest napisane tylko tyle, ze to na tych osobach ciazy obowiazek posiadania niezbednej wiedzy i umiejetnosci, przestrzegania przepisow bhp itp.
.



Ewa a:
Art. 304(1). Obowiązki, o których mowa w art. 211, w zakresie określonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę, ciążą również na osobach fizycznych wykonujących pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę, a także na osobach prowadzących na własny rachunek działalność gospodarczą, w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę lub inny podmiot organizujący pracę.".

Art. 211 mówi o szkoleniu:
Art. 211. Przestrzeganie przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy jest podsta-wowym obowiązkiem pracownika. W szczególności pracownik jest obowiązany:
1) znać przepisy i zasady bezpieczeństwa i higieny pracy, brać udział w szkoleniu i in-struktażu z tego zakresu oraz poddawać się wymaganym egzaminom sprawdzającym,

Z komentarza KP do stanu prawnego przed 1 lipca 2007 r.
R. Celeda wypowiada się za tym, że dokładna analiza art. 207 § 2 w powiązaniu z art. 304 § 1 wskazuje, że obowiązek szkolenia w zakresie bhp nie dotyczy osób wykonujących pracę na innej podstawie niż stosunek pracy (zob. R. Celeda (w): „Kodeks pracy – komentarz” pod red. T. Zielińskiego, Dom Wydawniczy ABC, Warszawa 2000, s. 1150). Moim zdaniem twierdzenie to jest kontrowersyjne. Z jednej strony trzeba się zgodzić z tym, że zleceniobiorca nie może być zobowiązany do poddania się szkoleniu w zakresie bhp, gdyż pomiędzy stronami stosunku cywilnoprawnego nie ma nadrzędności w zakresie wydawania przez pracodawcę poleceń, jak to ma miejsce w stosunku pracy. Stąd też identyczny, jak w przypadku pracownika, obowiązek szkolenia odpada. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby pracodawca, zobowiązany do zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy takim osobom, mógł je dopuścić do pracy bez odpowiedniego szkolenia bhp. Kwestię tę należy rozumieć w ten sposób, że warunkiem nawiązania prawidłowego kontraktu jest przeszkolenie zleceniobiorcy w zakresie problematyki bhp, będącej przedmiotem wykonywania przez niego pracy. Podobnym warunkiem będzie także przedłożenie przez zleceniobiorcę zaświadczenia lekarskiego potwierdzającego zdolność do wykonywania pracy objętej umową. Przy takim pojmowaniu „obowiązku poddania się szkoleniu bhp” nie można dopatrzyć się sprzeczności ani z podstawową zasadą zapewnienia przez pracodawcę bezpiecznych i higienicznych warunków pracy osobom wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy, ani sprzeczności z istotą umowy cywilnoprawnej, zakładającej równość stron.

Z dniem 1 stycznia 2004 r. zmieniono art. 304(1) przewidując, że obowiązki, o których mowa w art. 211, w zakresie określonym przez pracodawcę, ciążą również na osobach fizycznych wykonujących pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę. Moim zdaniem regulacja ta ma charakter niekonstytucyjny, ponieważ art. 66 ust. 1 Konstytucji przewiduje zasadę zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy każdemu obywatelowi, a nie tylko pracownikowi. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy ma określać ustawa, wobec tego ustawodawca nie ma prawa upoważniać pracodawcy do określenia zakresu tych obowiązków, lecz winien je sam sprecyzować.

Błędne jest twierdzenie, jakoby o potrzebie poddania zleceniodawcy wstępnym badaniom lekarskim i szkoleniu bhp miał decydować sam pracodawca. Gdyby zezwolić pracodawcom na ocenę potrzeby badań lekarskich i szkoleń bhp zleceniobiorców, wówczas z uwagi na koszty, czynności te nie byłyby realizowane, co oczywiście nie czyniłoby zadość zasadzie wynikającej z art. 207 § 2 K.p. (zob. szerzej na ten temat T. Nycz "Konstytucyjne gwarancje bezpiecznych i higienicznych warunków pracy" Wydawnictwo Tarbonus, Kraków-Tarnobrzeg kwiecień 2000, s. 27–29, a także T. Nycz „Prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy” (w): „Studia z zakresu prawa pracy i polityki społecznej” pod red. A. M. Świątkowskiego, nakładem UJ Kraków, rocznik 1999/2000, s. 200–206).

Komentarz do Kodeksu pracy, Tarbonus 2006
T. Nycz

Wypadek a brak badań profilaktycznych


- Nie zawsze Badania przechowywane są w aktach w Kadrach.
.



I bardzo niedobrze, jeśli tak jest

"Dz.U.1996.62.286 - Zakres prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz sposób prowadzenia akt osobowych pracownika.

Rozdział 2 Prowadzenie akt osobowych i dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy:

§ 6. 1. Pracodawca zakłada i prowadzi oddzielne dla każdego pracownika akta osobowe.

2. Akta osobowe pracownika składają się z 3 części i obejmują:
1) w części A - dokumenty zgromadzone w związku z ubieganiem się o zatrudnienie, określone w przepisach § 1 ust. 1 i 2;
2) w części B - dokumenty dotyczące nawiązania stosunku pracy oraz przebiegu zatrudnienia pracownika, w tym:
Porady i wyjaśnienia [1]a) umowę o pracę, a jeżeli umowa nie została zawarta na piśmie - potwierdzenie ustaleń co do rodzaju umowy oraz jej warunków, a także zakres czynności (zakres obowiązków), jeżeli pracodawca dodatkowo w tej formie określił zadania pracownika wynikające z umowy o pracę,
b) pisemne potwierdzenie zapoznania się przez pracownika z przepisami i informacjami określonymi w § 3 oraz zaświadczenia o ukończeniu wymaganego szkolenia w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy,
c) oświadczenie pracownika będącego rodzicem lub opiekunem dziecka, o którym mowa w art. 148 pkt 3, art. 178 § 2 i art. 188 Kodeksu pracy, o zamiarze lub o braku zamiaru korzystania z uprawnień określonych w tych przepisach,
d) dokumenty dotyczące powierzenia pracownikowi mienia z obowiązkiem zwrotu albo do wyliczenia się,
e) dokumenty związane z podnoszeniem przez pracownika kwalifikacji zawodowych,
f) oświadczenia dotyczące wypowiedzenia pracownikowi warunków umowy o pracę lub zmiany tych warunków w innym trybie,
g) dokumenty związane z przyznaniem pracownikowi nagrody lub wyróżnienia oraz wymierzeniem kary porządkowej,
h) pisma dotyczące udzielenia pracownikowi urlopu wychowawczego oraz urlopu bezpłatnego,
ha) dokumenty związane z obniżeniem wymiaru czasu pracy, w przypadku określonym w art. 186[7] Kodeksu pracy,
i) orzeczenia lekarskie wydane w związku z przeprowadzonymi badaniami okresowymi i kontrolnymi,
j) umowę o zakazie konkurencji, jeżeli strony zawarły taką umowę w okresie pozostawania w stosunku pracy,
ja) wnioski pracownika dotyczące ustalenia indywidualnego rozkładu jego czasu pracy (art. 142 Kodeksu pracy), stosowania do niego systemu skróconego tygodnia pracy (art. 143 Kodeksu pracy), a także stosowania do niego systemu czasu pracy, w którym praca jest świadczona wyłącznie w piątki, soboty, niedziele i święta (art. 144 Kodeksu pracy),
jb) wniosek pracownika o poinformowanie właściwego inspektora pracy o zatrudnianiu pracowników pracujących w nocy oraz kopię informacji w tej sprawie skierowanej do właściwego inspektora pracy,
k) korespondencję z reprezentującą pracownika zakładową organizacją związkową we wszystkich sprawach ze stosunku pracy wymagających współdziałania pracodawcy z tą organizacją lub innymi podmiotami konsultującymi sprawy ze stosunku pracy,
ka) kopię zawiadomienia powiatowego urzędu pracy o zatrudnieniu pracownika, uprzednio zarejestrowanego jako osoba bezrobotna,
l) informacje dotyczące wykonywania przez pracownika powszechnego obowiązku obrony;
3) w części C - dokumenty związane z ustaniem zatrudnienia, w tym:
a) oświadczenie o wypowiedzeniu lub rozwiązaniu umowy o pracę,
aa) dotyczące żądania wydania świadectwa pracy (art. 97 § 1[1] Kodeksu pracy) oraz związane z niewypłaceniem pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego za urlop wypoczynkowy (art. 171 § 3 Kodeksu pracy),
b) kopię wydanego pracownikowi świadectwa pracy,
c) potwierdzenie dokonania czynności związanych z zajęciem wynagrodzenia za pracę w związku z prowadzonym postępowaniem egzekucyjnym (art. 884 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego),
d) umowę o zakazie konkurencji po rozwiązaniu stosunku pracy, jeżeli strony zawarły taką umowę,
e) orzeczenia lekarskie wydane w związku z przeprowadzonymi badaniami okresowymi po rozwiązaniu stosunku pracy.
3. Dokumenty znajdujące się w poszczególnych częściach akt osobowych powinny być ułożone w porządku chronologicznym oraz ponumerowane; każda z tych części powinna zawierać pełny wykaz znajdujących się w nich dokumentów.

Wiem, ze moze to wygladac na to, ze czepiam sie biednej kadrowej ale... KTO jeśli nie ona odpowiada za to, zeby te dokumenty BYŁY w aktach w momencie zatrudniania pracownika?
Prowadzenie (rzetelne) spraw kadrowych jest obowiązkiem kadrowej i nic tego nie zmieni. Przynajmniej w moim pojęciu.
I - nadal twierdze, ze za dopuszczenie do pracy NOWEGO pracownika odpowiada (no, wiem, wiem - PRACODAWCA ) kadrowa.
Bo, dopoki ten nie dostarczy jej wszystkich wymaganych dokumentów nie powinien byc przez nią skierowany na stanowisko pracy.

Konferencje MSZ

Witam państwa, cieszę się że mogę przemawiać dziś jako Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. Chciałby pokrótce przedstawić wstępny plan na kurs naszej polityki zagranicznej. Polska od roku 1989 jest liderem wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej, to w niej zaczęły się przemiany które w efekcie doprowadziły do upadku reżimów komunistycznych w tej części Świata. Na cały świat jest znany znak "Solidarność" oraz twarz Lecha Wałęsy, to Polska w pierwszych latach od upadku komunizmu była wskazywana jako przykład przemian, co prawda w tej chwili już tak nie jest i wyprzedzają nas inne kraje regionu ale kraj nasz nadal może i powinien odgrywać ważną rolę w regionie.



Dlatego tak ważnym jest mocniejsze związanie się naszego kraju z Ukrainą oraz Gruzją dla których możemy być przewodnikiem w drodze do NATO a dla Ukrainy w drodze do UE. Ważną sprawą zaniedbaną przez poprzednie ekipy jest aktywne działanie w ramach Trójkąta Weimarskiego, ściślejsza współpraca z Niemcami i Francją jest podstawą do budowania przez Polskę pozycji wśród krajów UE, powinniśmy nasze działania w UE częściej konsultować i poddawać negocjacji z najważniejszymi państwami UE budując jednocześnie pozycję Polski jako kraju wiarygodnego oraz wartego wysłuchania jednocześnie pozbywając się łatki kraju awanturniczego i niewartego uwagi.

Ważne jest też aby w ramach Grupy Wyszehradzkiej zbudować silną koalicję państw która razem UE będzie mówić w miarę jednolitym głosem i będzie się nawzajem wspierać. Współpraca taka winna być oparta na negocjacjach, ustępstwach czy kompromisach ale w efekcie prowadzących do podniesienia pozycji państw V4 w UE.

Silna Polska na arenie Europejskiej urośnie od razu na arenie całego Świata i będzie wiarygodniejszym partnerem do rozmów tak dla naszego ważnego sojusznika USA ale i Rosji z którą od kilku lat mamy problemy i nie możemy unormować naszych stosunków. Polska dyplomacja musi zacząć zajmować się sprawami ważnymi dla szarych Polaków, powinna zająć się nierozwiązaną przez żadną ekipę kwestią wiz do USA, kwestią Polonii na wschodzie, otwarcia rynków pracy krajów UE dla naszych obywateli oraz innymi bardzo często pojawiającymi się na bieżąco sprawami ważnymi dla Polski i Polaków.

Powinno się też podjąć większe starania mające na celu zbudowania spójnej linii prowadzenia polityki zagranicznej tak aby nie zmieniała się ona wraz z każdą kolejną ekipą, zbudowanie takiej linii będzie z pewnością trudne i będzie wymagać współpracy wszystkich partii ale postaram się utworzyć takie spójne linie choćby w stosunku do Białorusi, Rosji, Ukrainy, Gruzji, USA oraz UE.

Co do kwestii bieżących a nękających naszą politykę zagraniczną. Ostatnio wiele było oburzenia na mojego poprzednika który w mało dyplomatyczny sposób zakończył rozmowę z członkami opozycji, dlatego odniosę się do spraw wewnętrznych które rzutują na naszą politykę zagraniczną. Będę się starał wsłuchiwać w głos opozycyjnych polityków i jeśli będzie taka potrzeba będę z nimi dyskutował ale na zasadach obopólnego poszanowania tak aby dyskusja odbywała się w atmosferze spokoju i partnerstwa a nie kłótni i wojny. Będę się też starał co jakiś czas przedstawiać szczegółowy raport z poczynań MSZ tak aby móc się poddać ocenie opinii publicznej.

Kolejną bieżącą od pewnego czasu kwestią jest sprawa Afganistanu i nasza tam obecności. Jak wiadomo WP działa tam w ramach ISAF których misją jest ustabilizowanie sytuacji w kraju. Sądzę że w wyniku ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce w regionie będzie konieczne podjęcie rozmów z naszymi sojusznikami na temat zmiany liczby stacjonujących w Afganistanie Polskich żołnierzy. Ustalenia te zostaną wcześniej poparte konsultacją z Ministrem Obrony Narodowej zaś po niej najpewniej udam się do USA gdzie postaram się wcielić w życie te zmiany. W chwili obecnej nie jestem w stanie powiedzieć w jaki sposób i w jakim stopniu liczba naszych chłopców w Afganistanie się zmieni. W kwestii Afganistanu ważne też wydaje się być nawiązanie ściślejszej współpracy z jego sąsiadami, więc na pewno priorytetem w polityce Azjatyckiej będzie zacieśnienie współpracy z Pakistanem, Indiami, Tadżykistanem, Turkmenistanem i Uzbekistanem.

Dziękuję za wysłuchanie, czy mają państwo jakieś pytania?

okres wypowiedzenia

Sąd Najwyższy odmiennie niż w/w
JAK USTALIĆ STAŻ PRACOWNICZY
Długość okresu wypowiedzenia
Okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony jest uzależniony od okresu zatrudnienia u danego pracodawcy i wynosi dwa tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż sześć miesięcy, jeden miesiąc, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej sześć miesięcy, orazA trzy miesiące, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej trzy lata. Nie budzi wątpliwości, że staż pracy, od którego uzależnione są okresy wypowiedzenia, liczony jest w zasadzie tylko u jednego pracodawcy i dotyczy tzw. stażu zakładowego.
Ustalanie długości okresu wypowiedzenia w przypadku zatrudnienia na podstawie jednej umowy nie powoduje w zasadzie problemów. Komplikacje mogą pojawić się wówczas, gdy pracodawca zawarł z tym samym pracownikiem kilka różnych umów. Zdaniem SN w przypadku wielokrotnego zatrudnienia w jednym zakładzie pracy, nawet wtedy, gdy nie ma ono charakteru ciągłego, w stażu pracy należy uwzględnić wszystkie okresy zatrudnienia, a nie tylko okresy nieprzerwane. Innymi słowy do okresu zatrudnienia u danego pracodawcy należałoby wliczać nie tylko okres przepracowany na podstawie umowy na czas nieokreślony, ale i umowy na okres próbny, umowy na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy, gdy po ich rozwiązaniu pracownik na podstawie innej lub odrębnej umowy nadal pozostaje z pracodawcą w stosunku pracy (zob. uchwała SN z 15 stycznia 2003 r., III PZP 20/02, OSNP 2004/1/4).
Natomiast w sposób niebudzący wątpliwości została uregulowana w kodeksie pracy kwestia następstwa prawnego w stosunkach pracy. Otóż, jeżeli zmiana pracodawcy nastąpiła na zasadach określonych w art. 231 k.p., a także w innych przypadkach, gdy z mocy odrębnych przepisów nowy pracodawca jest następcą prawnym w stosunkach pracy nawiązanych przez poprzedniego pracodawcę, przy ustalaniu okresu wypowiedzenia uwzględnia się także okres zatrudnienia u poprzedniego pracodawcy.
Problematyczne może być również prawidłowe ustalenie okresu wypowiedzenia w sytuacji, gdy określony staż pracy, od którego zależy dłuższy okres wypowiedzenia, pracownik nabywa dopiero po dokonaniu wypowiedzenia umowy o pracę. Jest to istotne, ponieważ w przypadku zastosowania krótszego okresu wypowiedzenia, umowa o pracę rozwiązuje się z upływem okresu wymaganego, a pracownikowi przysługuje wynagrodzenie do czasu rozwiązania umowy.
Warto więc pamiętać, że ustawodawca uzależnia długość okresu wypowiedzenia od okresu zatrudnienia, przez który należy rozumieć czas od chwili nawiązania stosunku pracy do chwili jego rozwiązania. Oznacza to, że do okresu zatrudnienia, od którego zależy długość okresu wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony, wlicza się także okres wypowiedzenia (zob. uchwała SN z 4 kwietnia 1979 r., I PZP 33/78, OSNCP 1979/10/188 i wyrok SN z 11 maja 1999 r., I PKN 34/99, OSNAPiUS 2000/14/544).
O długości okresów wypowiedzenia decyduje okres zatrudnienia, który pracownik osiągnie w dniu rozwiązania stosunku pracy. Zatem w analizowanym przez nas przykładzie pracownikowi przysługuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia, a nie miesięczny, jak przyjął pracodawca, gdyż w dniu rozwiązania umowy o pracę będzie on legitymować się trzyletnim okresem zatrudnienia. W omawianym przypadku, umowa o pracę rozwiąże się 30 czerwca 2008 r., a jednocześnie do tego dnia pracownik zachowa prawo do wynagrodzenia.

[RS] Battle Programmer Shirase (2003)

Battle Programmer Shirase




Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 15×12 min
Tytuły alternatywne:
* バトルプログラマーシラセ
Gatunki: Komedia;
Czas: Współczesność;
Inne: Ecchi

"Większość filmów o hakerach łączy to, że oglądający je informatyk albo wybucha śmiechem, albo zażenowany wyłącza telewizor czy opuszcza kino. Z tego powodu podchodziłem do tej pozycji sceptycznie. Słowo programmer w tytule zachęca informatyka do obejrzenia, ale czy autorom udało się sprawić, że to anime będzie dla informatyka oglądalne?

Głównym bohaterem serii jest Akira Shirase. Ów niezbyt zadbany osobnik zapytany o to, czym się zajmuje, zawsze odpowiada: „rzeczy związane z komputerami”. Niewielu jednak wie, że Akira to słynny haker znany pod pseudonimem BPS – Battle Programmer Shirase. Mówią o nim, że potrafi znaleźć imię, adres, płeć, dochód i rodzinę dowolnego autora wirusa i ujawnić je całemu światu jednym naciśnięciem klawisza. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, jednak jego sława sprawia, że jest bardzo chętnie zatrudniany przez rozmaite organizacje. Shirase nie pracuje za pieniądze, jednak da się go przekonać, oferując mu rzadko dostępne przedmioty, zwłaszcza sprzęt komputerowy.

Prywatnie Shirase nie jest zbyt towarzyski. Większość dnia spędza w swoim mieszkaniu sam, jednak często odwiedza go odległa kuzynka, Misao. Jest ona nieśmiałą dziewczynką, która nawiązała ze swoim „braciszkiem”, jak często nazywa Akirę, bliższy kontakt. Można nawet powiedzieć, że się w nim podkochuje, zresztą nie bez wzajemności.

Seria podzielona jest na pięć części po trzy odcinki. Każda z nich opowiada jedną z przygód, w jakie wplątał się BPS. Schemat konstrukcyjny wszystkich części jest dość podobny. W każdej spotkamy Akizukiego, który zawsze trafia na Shirase w dwuznacznej sytuacji z Misao, po czym wygłasza długi wewnętrzny monolog na temat moralności. Również w każdej części BPS szczęśliwie wykonuje swoje zadanie, robiąc coś absolutnie niesamowitego. Ot, chociażby zrzucając z orbity nieużywanego sztucznego satelitę i używając go w charakterze bomby. Głównym przeciwnikiem Shirase zazwyczaj jest haker znany pod pseudonimem „Król Ameryki”. Jego umiejętności również są niezwykłe, jednak w pojedynku z Shirase zawsze przegrywa.

Tym, co w Battle Programmer Shirase najbardziej zwróciło moją uwagę, jest postać głównego bohatera. Shirase jest ucieleśnieniem stereotypowego geeka – informatyka z zamiłowania. Styl ubioru, niezdrowe nawyki żywieniowe, długo odsypiane noce, izolacja od świata rzeczywistego, brak doświadczenia w kontaktach z płcią przeciwną – oto jego cechy. Myślę, że wielu geeków znajdzie w sobie coś z Shirase. Akira jest też wcielonym "überhakerem”. Jego niewiarygodne zdolności, jak na przykład przeprowadzanie włamania za pomocą telefonu komórkowego, to znakomita aluzja do dowcipów o hakerach.

Ciekawym pomysłem autorów było umieszczenie w serialu dziewczyny-hakera – major Yuriko Yunoki. Wśród geeków krąży opinia, iż takie osoby są rzadsze niż woda na pustyni; fakt, iż Yuriko jest w wieku Misao, jeszcze bardziej zwiększa niewiarygodność tej postaci. Jej interakcje z Shirase są źródłem wielu zabawnych sytuacji.

Czas wreszcie odpowiedzieć na pytanie zadane we wstępie. Trzeba przyznać, że w paru miejscach twórcy zadbali o informatyczną poprawność. Kontroler SCSI wręczony Shirase przez Akizukiego w pierwszym odcinku wyglądał jak kontroler SCSI, a diody na osprzęcie sieciowym są takie, jakie być powinny – choć ich wskazania są chaotyczne i nie mają nic wspólnego z normalną pracą. Kawałek kodu pokazany w odcinku trzecim był kodem C++. Z drugiej strony nie uniknięto wpadnięcia w typową pułapkę filmu hakerskiego. Włamywanie się do systemu komputerowego ukazane zostało jako proces dynamiczny, przypominający starcie dużych armii. Prawdziwy haking jest żmudnym wyszukiwaniem luk w systemie i sposobów ich obejścia w taki sposób, aby zminimalizować szanse wykrycia. Tutaj atak hakerski jest często wykrywany niemalże natychmiast, a obrona przed nim, zamiast oczywistego odcięcia naruszonych maszyn od sieci, polega na działaniu równie dynamicznym, co sam atak.

Seria nadaje się do obejrzenia przez miłośników filmów hakerskich, może również zainteresować informatyków. Innym Battle Programmer Shirase nie wyda się pewnie szczególnie ciekawy – choć to zależy w dużej mierze od stosunku oglądającego do fanserwisu z Misao w roli głównej. Osoby nastawione do niego negatywnie powinny sobie tę produkcję odpuścić."

Źródło: Tanuki - Anime